KRYZYS DUCHA

KARMA I NASZE ZDROWIE
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2

LINK! DO CZĘŚCI 4

Metody leczenia i leki w ostatnim czasie, stosunkowo dość krótkim, w ostatnim 100-leciu przeszły radykalną zmianę. Zawsze do tej pory uważano, że na każdą chorobę istnieje także lekarstwo w naturze. Niestety, obecnie nastąpiło całkowite odwrócenie tej opinii. Choroba jest leczona chemicznymi środkami, które jak wiadomo jedno leczą, a drugie kaleczą. Zniknął też termin samoleczenia, manipuluje się umysłami młodych lekarzy, wpaja nowe teorie, które czasami są dalekie od leczenia chorób, a w dodatku poprzez szczepionki i inne chemiczne specyfiki uszkadza się układ obronny. Świat długo żył w niewiedzy jak tak naprawdę wygląda chemiczne leczenie i nadal jest bezsilny, ponieważ lekarze mocno walczą o swoje „prawdy” ignorując naturę w przekonaniu, że czynią dobrze. Lecz i na tym polu wzrasta świadomość, coraz więcej lekarzy pokazuje rzeczywisty obraz naszej współczesnej medycyny. Problem jest wielki i nie łatwo odwrócić ten proces. Mało tego mamy coraz więcej różnych chorób i bez przerwy trwają badania w poszukiwaniu nowych.

Ludzie świadomi wiedzą, że choroba jest elementem naszych błędów, złych uczynków, które wbijają się w fundament ludzkiego organizmu. Choroba to często wyrok na nasze negatywne zachowania, emocje, błędy żywieniowe, które przedostają się głęboko w nasze komórki, w DNA. To wszystko może być wynikiem naszych myśli i czynów dokonywanymi między narodzinami i śmiercią. Obecnie nie jest tajemnicą, że nasze zdrowie coraz bardziej zapada się w dół. Nie trzeba być oświeconym czy nawet wyjątkowo spostrzegawczym, aby zauważyć ile jest wokół nas nerwic, neurastenii, różnych depresji, chorób psychicznych i przeróżnych chorób ciała. Coraz więcej ludzi ogarnia histeria, a to wszystko z powodu zapadania się w dół duszy ludzkiej. Nasze ciało zerwało sojusz z naszą duszą, toteż nasze wewnętrzne siły interweniują.

Obecny świat wygląda raczej źle, nawet jak sami dbamy o swoje zdrowie to jednak są tacy, którzy nie liczą się z nami i nas systematycznie podtruwają. W dodatku ciało ludzkie ma skłonności do złych namiętności, kieruje się w stronę sił lucyferycznych, które za wszelką cenę chcą przebudować całą strukturę człowieka, który ma żyć na zewnątrz, toteż nasze organizmy bronią się. Kształtowanie nowego ludzkiego organizmu, który ma przecież w sobie zupełnie inne kody, bardziej jasne i z góry określone wywołują potężny wewnętrzny konflikt. Nieczyste siły mieszają w naszym ciele i umyśle, wypychają na pierwszy plan człowieka ego świadomość, ale tak naprawdę w świecie zewnętrznym to ego także ma mało do powiedzenia. Wprzódy się go wybuja aby uwolnić go od starych utartych form, które są mocno scalone z naturą i następnie kształtuje się jego wartość tylko na pewnym poziomie, karmi ogólnikami, ale na tyle, aby było zdolne do walki i zawsze stanęło do podboju tych oporów, które jeszcze działają świadomie z ramienia duszy.

Siły lucyferyczne dobrze wiedzą, że kiedy w tym wcieleniu ukształtują taki model człowieka, w następnym jego ego będzie jeszcze potężniejsze, tym bardziej będzie chorobliwie ambitne i chore. Człowieka ego znajduje swój wyraz w fizycznej krwi, toteż dzisiejsze choroby rozwijają się poprzez zubożenie krwi, jej zagęszczanie, oczywiście nie sprzyja to naszemu organizmowi. Nasza dusza ma tendencję do przezwyciężania wielu niedoskonałości, w tym potrafi zwalczać choroby i wysyła swoją armię na ich podbój, lecz ta armia musi otrzymać właściwe środki, aby miała zdolność zwalczania choroby. Wiadomo, że kiedy w poprzednim wcieleniu ego było zbyt silne, w obecnym będzie dążyło do tego samego. Będzie się z nim zmagała dusza, która próbuje odzyskać równowagę na wszystkich polach. Wówczas wyniknie wielki konflikt między tymi dwoma siłami, zaczynamy chorować.

Złe siły próbują zniszczyć to co uważają, że do nich należy – ciało, toteż dusza jest często zmuszana do jego przedwczesnego opuszczenia, ale zabiera ze sobą cały ciężar, który ponownie zamanifestuje się w nowym ciele, już w następnym wcieleniu. Toteż wszystko zależy od tego na jakie warunki trafi, jaką dostanie pomoc od czynników zewnętrznych. Tutaj będzie miała duże znaczenie nabyta wiedza, wówczas mamy szansę wydostać się ze swojego koła ... jeśli nie, koło się zamyka, a my biegamy po starych orbitach, z tymi samymi problemami. Wszystkie nasze chroniczne choroby są zamknięte w tym błędnym kole, które nadal wywołują zakłócenia i zaburzenia, a tak naprawdę może się zdarzyć, że i w tym życiu nie potrafimy rozwiązać tej kwestii. Żyjemy cały czas pod jej wpływem, a nawet potrafimy ją wzmocnić.

Ostre choroby rozwijają się szybko i gwałtownie, w tym przypadku dusza chce, aby natychmiast zauważono daną sytuację. Często się zdarza, że choroba jest tak silna, że człowiek ledwo żyje w przeciwieństwie do choroby przewlekłej, która wielokrotnie bywa ledwo zauważona.

Jeśli człowiek ma wyżej rozwiniętą duszę potrafi rozwinąć silną wolę, która pozwala mu mocno zademonstrować, że nie będzie przejmował się swoim ciałem, swoim stanem, w ten sposób siły duszy wyzwalają się. W tym przypadku potrzebna jest potężna siła człowieka, musi sam zwalczyć ból, cierpienie, wszystkie uciski (bez lekarstw), a to wszystko doprowadzi do wyzwolenia duszy. Oczywiście dana osoba musi mieć świadomość wypełnienia swej duszy tym z czym jest najmocniej związana, z Bogiem, musi mu bezgranicznie zaufać, aby osiągnąć swój cel. Ludzie bywają bezsilni w obliczu skutków karmicznych, które wracają jako choroby, lecz każdy z nas dostaje szansę wyjścia z tego stanu w okresie między narodzinami i śmiercią. Człowiek przebudzony i wystarczająco mądry przekształci chorobę w duchowy proces, wszystko to osiągnie przy pomocy własnej duszy.

Są choroby karmiczne, które wracają w obecnym życiu w przypadku ludzi egoistycznych. Zdarzenia karmiczne mogą być różne. Często uważamy się za dobrego człowieka, w dodatku trzymającego się blisko Boga, ale zbyt dużo czasu poświęcamy sobie, interesuje nas tylko nasz rozwój duchowy, własne zadowolenie, szczęście, nie obchodzi nas zewnętrzny świat, ograniczamy życie do własnej duszy, stosujemy modlitwy, medytacje, ale to wszystko jest zbyt egoistyczne, toteż przychodzi czas, że wywołuje w naszym ciele gwałtowne ataki różnych dolegliwości. Taki stan świadczy, że ten człowiek się samooszukuje, a jego ataki mogą mieć psychiczny charakter - efekt karmiczny, ponieważ w poprzednim życiu zniszczył siły duszy w ten sam sposób. Sam doprowadził do słabości duszy chociaż tyle nad nią pracował.

Dusza ludzka jest przysposobiona do pomocy innym, toteż samolubne akcje będą skazane na niepowodzenia. W naszych czasach nie jesteśmy w stanie dostatecznie wpłynąć na duszę, przekształcić chorobę, wystarczy najmniejsze zakłócenie w organizmie a już szukamy pomocy lekarzy, dlatego ci dzięki nam stają się materialistami. Przede wszystkim nie zajmują się tym co daje nam siłę witalną. Wszystkie dzisiejsze lekarstwa pozbawione są siły witalnej dla duszy, karmimy tylko ciała, w których dochodzi do coraz głębszych degeneracji. Nie ujdzie nam to bezkarnie w późniejszym okresie życia, a nawet w następnym wcieleniu, nasza obecna kondycja ciała objawi się w pełni według starego szablonu i mocno się zamanifestuje. Wielu ludzi obciąża za swoje choroby „przypadki”, często słyszymy jak mówią: zetknąłem się z chorymi na grypę, na AIDS, etc. dlatego jestem chory ... duchowy człowiek już nie wie, że nie ma przypadków, wypadków, kiedy możemy zwalić własne cierpienia na inne osoby. Podobnie ma się sprawa ze światowymi katastrofami, epidemiami...

Czas już rzucić sobie więcej światła na swoją świadomość, na pojęcie – przypadek. A może to nasza szansa, czas na wyciągnięcie właściwych wniosków, spojrzenie na historię własnego życia, czasami nawet przez ciężki przypadek doświadczamy czegoś nowego, co bywa dla nas dobrodziejstwem. Może to być zupełnie nowe życie, wynalazek, odkrycie czegoś bardzo ważnego, a przede wszystkim poznanie siebie w nowej sytuacji. Przypadek może być szansą, który w sposób zadowalający wyjaśni nam prawa natury, prawa życia i postawi nas ponad to wszystko co do tej pory potrafiliśmy wyjaśnić. Już rozumiemy nowe aspekty życia i nowe siły przenikają do naszej duszy.

To wszystko ma wpływ na nasze ciało astralne, które może nam otworzyć drogę do radości. Może się również zdarzyć inny przypadek, to siły negatywne podkładają nam nogę, aby nas wycofać, skusić, chcą nas zagarnąć do siebie, toteż stawiają nas w ciężkiej sytuacji i „dają szansę” na zrobienie czegoś głupiego, nieodpowiedzialnego ... a wiadomo słaby człowiek może w ciężkiej chwili dać się skusić, albo wykaże się własną siłą i bez względu na okoliczności wytrwa w swojej niedoli. W ten sposób może odwrócić swoją złą karmę lub jeśli da się skusić jeszcze bardziej ją pogłębi.

Kuszeniu jesteśmy poddani wszyscy, ale nie każdy ma taką siłę jak Jezus Chrystus, by odeprzeć wszystkie pokusy.

Kuszenie Jezusa

Jezus, pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i Duch prowadził Go po pustyni przez czterdzieści dni. Był tam kuszony przez diabła. W tych dniach nic nie jadł i po ich upływie był głodny. Wtedy powiedział do Niego diabeł: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rozkaż temu kamieniowi, aby stał się chlebem". Jezus mu odpowiedział: "Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek." Następnie wyprowadził Go wysoko i w jednej chwili pokazał Mu wszystkie królestwa świata. Powiedział do Niego diabeł: "Dam Ci tę całą władzę i jej przepych, ponieważ mnie ona została powierzona i mogę ją dać komu chcę. Jeśli więc oddasz mi hołd, wszystko będzie Twoje". Na to Jezus mu odpowiedział: "Napisano: Panu Bogu twemu będziesz oddawał hołd i tylko Jego będziesz czcił". Wtedy zaprowadził Go do Jeruzalem i postawił na szczycie świątyni. Powiedział do Niego: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół. Przecież napisano: Swoim aniołom wyda polecenie o Tobie, żeby Cię strzegli, oraz: na rękach będą Cię nosić, abyś nie uraził o kamień swojej nogi". Jezus mu odparł: "Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana twego Boga". Gdy diabeł skończył Go kusić, odstąpił od Niego aż do czasu. (Łk 4, 1-13)

cdn...

26 Mar. 2012

WIESŁAWA