MIECZ PRAWDY

NASZA DUSZA...

to bezcielesna nasza żywa istota,
wygląda tak jak nasze ciało,
które to ona kształtuje i ożywia na swoje podobieństwo…
i w naszym umyśle funkcjonuje jej świadomość,
taka świadomość mieszka w twoim ciele, jaka jest twoja dusza…

to twoje radości, smutki,
twoje ambicje, poczucie własnej tożsamości…
to twoje wspomnienia, mądrości, które ukryte są w twoich komórkach ciała…
ale ta dusza została umieszczona w ciele w postaci nieoszlifowanego kamienia,
a ty musisz nadać jej blasku…
uczynisz to przez własną wytrwałość, cierpliwość…
i nie jeden raz musisz stoczyć bój z własną duszą…

nawet ta najbardziej pokojowa dusza stoczyła niejedną wojnę,
musiała zniszczyć swoje egoistyczne pragnienia…
musiała obedrzeć siebie z wszelkich ziemskich szat…
zmierzyć się z własną reputacją i honorem…
wyciąć ze swojego umysłu nie jeden chwast…

i narodzić się ponownie we własnym sercu…
dopiero wówczas taka dusza nie dręczy innych ludzi,
nie buduje im szczęścia zamęczając ich na śmierć…
jej życie rodzi się od nowa, osiąga wielowymiarową jaźń,
która ma wieczną ważność…

zostawia ten świat… i ucieka,
nie chce więcej tej ziemskiej ramy…
płynie na gwiezdnym promieniu,
puka do Najdalszej Bramy,
której tak długo szukała
przeciskając się przez ten wąski przesmyk…

płynie tam, gdzie nieskończony poranek,
dzień bez jutra
i rozkwita w nieśmiertelnej młodości…
bez kłopotów, smutków, bez tej wiecznej tęsknoty…
już nie stoi na granicy światła i ciemności,
swoich dwóch wielkich imperiów,
które ją na przemian zdobywały…
i chociaż jej nowe Królestwo nie ma imienia
nie martwi się tym…

zdobyła więcej… ciszę ... miłość…
już nie pamięta przez jaką musiała przedzierać się szczelinę
by osiągnąć to wszystko…
to wieczne życie w tajemniczej głębi Wszechświata,
gdzie mieszkają Wszechobecne Bóstwa…

był sobie mały człowieczek
i miał małą duszyczkę…
ale ta wskoczyła w płomień ognia,
wypaliła swoją glinę
i znalazła drogę do Domu.

Namaste

4 Nov. 2017
Vancouver

WIESŁAWA