MIECZ PRAWDY

ŚWIADOMOŚĆ DUCHOWA
(CZĘŚĆ 2)
LINK! DO CZĘŚCI 1

Przestrzeń, czas, relacje i nasze cechy są elementami ograniczającymi duchowe zrozumienie… niezależnie, czy to jest jeszcze dziecko, człowiek dorosły, czy całkiem dojrzały. Toteż rzadko w naszym świecie można spotkać osobę wybudzoną duchowo.

Już wspominałam, przebudzenie duchowe to nie astralna podróż po kosmosie, czy wycieczka po astralu, tylko przemiany wewnątrz siebie, wprowadzone w nas takie ilości światła, że budzimy się z głębokiego snu… znaczy przebudziliśmy naszą własną świadomość.

Następnym symptomem naszej już przebudzonej świadomości jest zbliżenie się do natury i zrozumienie jej, inaczej nie dojdziemy do Wyższej Jaźni.

Trzecią ważną rzeczą są nasze relacje z innymi ludźmi… dopóki mamy z nimi kontakty, tak czy owak nasza świadomość będzie z nimi splątana… toteż ważne jakie relacje wybierzemy i jakim ludziom pozwolimy na siebie wpływać… i nasz umysł nie może wędrować bez celu. Musimy go ukierunkować na jednej drodze… “nie patrz na prawo ani na lewo... idź do przodu.”

I trzeba wiedzieć, że wiedza duchowa zawsze jest uważana za coś innego niż intelektualna. Wiedza, którą otrzymujemy ze świata jest uważana za niższą, ponieważ jest wiedzą relacyjną w zależności od zewnętrznych nauczycieli i sytuacji. Jest to wiedza o świecie zewnętrznym z reguły porównawcza… w dużym stopniu może być przekłamana… i mamy na to nieustające dowody w życiu, często ktoś nam korektuje w głowach nasze stare nauki, ponieważ okazały się być nieprawdziwe. Dlatego nie możemy być w 100% wolni na tym świecie… w dodatku nawet najbardziej wykształceni “święci liderzy” w całym tym uduchowionym świecie ze wszystkimi swoimi informacjami mają bardzo małą wiedzę na temat duchowości. Nadal wiedza duchowa u przeciętnego człowieka jest bardzo skromna i mizerna, chociaż wielu próbuje na tym polu błyszczeć jak słońce na niebie, lecz o prawdziwej Naturze Ducha nie mają pojęcia, ponieważ ich sposób myślenia jaki dostarcza nam świat nie może być zastosowany do życia Ducha... tu trzeba się kierować nie tak nauką tylko wielką intuicją.

Duchowe podejście do życia jest czymś zupełnie innym… tak, że wiedza wielu pseudo-oświeconych to tylko ich apetyty, które nigdy nie dopuszczą ich do tego wykwintnego duchowego stołu. Chociaż dążą do duchowego przebudzenia rzadko kwitną w sercu, za to gości w nich każdego dnia egoizm.

Co na tej duchowej drodze należałoby
zrobić, aby nasze życie było prawdziwe?

“Miej czyste serce i pusty umysł”... “oczyść się, a ja cię napełnię”...
co znaczy, musisz się pozbyć starego sposobu myślenia. I nie ma żelaznych łańcuchów, które nas wiążą z jakąkolwiek religią czy innym człowiekiem… i każdy z nas ma swój życiowy cel, i nie można nazwać swojego życia pustym, skoro każdy dzień wypełniamy czymś innym, żyjąc zawsze pozostawiamy po sobie jakiś ślad… i każdy powinien wyświetlić każdego dnia Prawdy w sobie, a nie szukać prawd u sąsiada, w telewizji, w gazecie i nie wiadomo gdzie, aby wypełnić nimi swoją własną głowę i serce. Później stąd tyle w nas umysłowych i duchowych śmieci.

A ileż to razy nasz umysł jest nękany przez ludzkie obsesje, które go mącą a nawet zniewalają… tak zgnębiony nie może ujrzeć światła Prawdy. Taki człowiek jest podzielony na wiele części, ma podzieloną osobowość, ponieważ jego umysł jest bez przerwy rozpraszany przez nadmiar przeróżnych sprzecznych ze sobą informacji.

Dzisiejszy świat zmusza nas, że musimy “odbierać na wielu kanałach” w tym samym czasie, a nasze zasoby energii nie wystarczają, aby sprostać tym wszystkim wymaganiom. Nasze energie zamiast się scalać dzielą się na różne gałęzie rozumu i ciężko to wszystko utrzymać w jednych garściach. Tak, że człowiek słabnie i jego morale słabną… i ciało fizyczne słabnie, szybko się wyczerpują jego baterie… a jeszcze szybciej, kiedy oddaje się zbyt mocno zmysłowym przyjemnościom.

Toteż w naszej duchowej świadomości tak ważnym jest: kontrola zmysłów. Jeśli tego nie kontrolujemy szybko się wyniszczamy i oczywiście ciężko jest nam znaleźć Prawdę.

Kontrola zmysłów jest pierwszą przesłanką życia duchowego i musi być wykonana… jeśli nie utrzymamy naszych zmysłów w naszych rękach wchodzimy na ścieżkę Nieprawdy.

Kiedy dokonuje się w nas duchowa przemiana?

Wówczas, kiedy wewnętrznym okiem zaczynamy odbierać swoje wewnętrzne kolory… umiemy odczytywać swoją własną aurę tylko za pomocą własnych zmysłów, która odbija się na naszym wewnętrznym lustrze… to one będą dla nas przewodnikiem niezależnie od ich koloru. Kiedy zobaczymy jasnoniebieskie słońce ze złotymi promieniami, znaczy zaczynamy oddychać boską energią… umysł wypełnia się duchową świadomością. Jest to proces ewolucji człowieka już o wyższym zrozumieniu. Budzą się człowieka duchowe ukryte wartości… i nie ważne jest w tym momencie czy jego aura będzie czerwona czy złota, bo tu wyświetla się życia cel… droga, po której idziemy pokazuje nam właśnie ten etap naszego życia, ta osoba może być niekoniecznie na drodze duchowej, ale na drodze materialnej, kiedy próbujemy coś udoskonalić w świecie fizycznym. Aura jest także wspaniałym rendgenem mówiącym nam o naszym zdrowiu. Kolory pokażą chorobę zanim ona zamanifestuje się w ciele fizycznym.

I tak krok po kroku powoli odrywamy się od fizycznego życia poprzez pomoc dla innych na korzyść świata subtelnego i nawet ten jeden stopień, maleńki krok na naszej drodze może być już otwarciem świadomości duchowej i związanymi z tym wielkimi przemianami np. Mahatma Gandhi, który uchodzi za człowieka oświeconego nie siedział bezczynnie pod drzewem, ale pracował na polu fizycznym pragnąc poprawić byt ludzi, aby nie cierpieli głodu i wyzysku, co kosztowało go wiele wysiłku, zdrowia i walki.

To jest jak kamień filozoficzny, dzięki któremu żelazo przekształca się w złoto. Zwyczajne życie przekształca się w świadome, o wyższych wartościach i daje nam wewnętrzną siłę. Ale ta siła nie pochodzi z materialnych dóbr, które za wszelką cenę próbujemy zgromadzić tylko dla siebie.

Dlaczego kolor niebieski widziany naszym wewnętrznym zmysłem jest uważany za wyznacznik budzenia się w człowieku duchowej świadomości?

Ciemny niebieski zwany błękitem kobaltowym dotyczy przebudzenia się Energii Kundalini, zawsze go znajdziemy u osób, u których budzi się ta energia… szczególnie na początku tego procesu, kiedy ta energia dociera do najwyższych partii mózgu i mocno ich penetruje. Kiedy ten kolor ukaże się w naszej aurze znaczy mamy kontakt z Boską Świadomością. Nie mniej kolory aury pod wpływem Energii Kundalini będą ulegać jeszcze innym przemianom, z biegiem czasu słabną ich intensywne kolory, zaczynają być bardzo jasne, jakby w nich ktoś wlał dużą ilość bieli. To tylko świadczy o zmianie częstotliwości energii na bardziej subtelną.

Błękit kobaltowy oznacza również spontaniczne budzenie się Energii Kundalini… wówczas słyszymy huk w głowie, w kręgosłupie pojawiają się migoczące światła, która obserwuje osoba budząca się na tej drodze. Ta osoba czuje jak ta energia jest mocno wzburzona i trzęsie całym ciałem, taki człowiek wygląda jak w konwulsjach (i mogą to zobaczyć świadkowie tych wydarzeń)... i niespodziewanie odsłania się cały potencjał tej osoby. A temu wszystkiemu towarzyszą boskie dźwięki (jak to ja nazywam “wewnętrzną muzyką”).

Typowe objawy spontanicznego budzenia się Energii Kundalini, to potężny ucisk na głowę, w okolicy serca, drżenie całego ciała i uczucie mrowienia, pulsowanie w każdym palcu, jakby biło w nim tętno, podobnie w środku dłoni i stóp… pojawia się bicie serca w głowie, duże nadciśnienie krwi, duża słabość ciała i mocno buzują hormony... Oczywiście na początku wszystkie te objawy są przerażające, bolesne i trwają długie miesiące. Taki człowiek często nie jest zdolny do wykonania najprostszych dziennych czynności, może to trwać 2 i 3 lata zanim to wewnętrzne tornado będzie się powoli stabilizowało.

To jest właśnie działanie tego mechanizmu w ciele człowieka, o którym najczęściej do tej pory nie słyszał i jest przerażony nową i zupełnie nieoczekiwaną sytuacją, ryczących dźwięków w jego ciele, poruszających się wokół niego i w nim świateł… i cała powódź cierpienia i niemożliwość otrzymania znikąd pomocy, ponieważ ludzie uważają te zjawiska za nienormalne, nierealne i takiego delikwenta kierują do szpitala psychiatrycznego. Ale niestety ten proces jest związany z ludzką egzystencją, lecz dobrze ukryto tą wiedzę… jednak kto czytał Vedy czy Tybetańską księgę umarłych i wiele innych świętych ksiąg zna ten proces, aczkolwiek go nie doświadcza. Zanotowanie tego zjawiska w świętych księgach sugeruje nam, że ta energia wychodzi z korzeni ludzkiej egzystencji i była znana na świecie od tysięcy lat, aczkolwiek wybudziła się u zbyt małej ilości ludzi na tym świecie i pozostaje dotąd wielką tajemnicą.

Jest to nasza energia ewolucji, mechanizm naszej nowej siły, uczuć, emocji… i ten dotąd zwinięty kłębek energii wybucha wielką siłą, oczyszcza i wznosi nasze ciało energetyczne.

W ciele zaczyna krążyć nowa siła życia, często przypomina wiatr, który jest symbolem Boskiej Świadomości, która ożywia wszystko.

Czy przebudzenie się Energii Kundalini jest
równoznaczne z duchowym przebudzeniem?

Duchowe przebudzenie jest formą “małego Ja”, które już budzi się i zaczyna inaczej postrzegać świat, zaczyna topić się wielka lodowa góra, te osoby zaczynają poszukiwać szczęścia już w innych aspektach życia niż dobra materialne, zaczynają szukać swojej nowej ścieżki, i zaczynają odczuwać pragnienie Boga.

Kundalini to pełny rozkwit świadomości w Prawdzie… ta energia raz przebudzona jest aktywna przez cały czas… tak jak słońce na niebie. Nawet kiedy go nie widzimy przykrytego grubą warstwą chmur, to ono i tak intensywnie pracuje i przesyła nam swoje światło. I tak jak na słońcu w każdej minucie zachodzi tysiące różnych procesów związanych z tworzeniem się energii… i jest to źródło, które nigdy nie może się wyczerpać, i raz przekazuje nam tą swoją energię w formie bardzo spokojnej, a drugi raz w bardziej burzowej, która to powoduje i na Ziemi wielkie zaburzenia… ale jaka by ta energia nie była, czy spokojna czy burzowa nie widać jej końca… podobnie jest z Energią Kundalini w ciele człowieka, niekończący się proces nowych zjawisk do końca życia tego człowieka. I wcale to nie oznacza ścieżki szczęścia, miłości i spokoju. Ta energia szczególnie na początku dokona w nas wielkiego spustoszenia, niczym tornado, to strasznie silny wiatr, który przygotowuje nasze pola pod nową uprawę. I kiedy nasze fizyczne życie bywa wzburzone, burzą się w nas i te energie... i aura takiego człowieka wygląda jak światła na dyskotece, ta energia automatycznie czyści wszystko to co złe, co próbuje wtargnąć w nasze pole energetyczne… przypomina to burzę na słońcu.

Różnica między Energią Kundalini a przebudzeniem duchowym polega na tym, że Energia Kundalini jest potężnym zjawiskiem zachodzącym już w przebudzonej duchowej świadomości człowieka, a duchowe przebudzenie jest świadomością, która dopiero budzi się do stanu duchowego.

Duchowość dotyczy naszego duchowego ciała, umysłu, zaczyna budzić się Duch. Proces Kundalini to już jest rewolucja przebudzonego ducha, który robi w swoich wszystkich polach wielkie porządki. Oczywiście odpowiedzialne jest za zmiany w DNA, bez przebudzonej tej energii nie ma takiej możliwości, aby nasze DNA wzrosło do większej ilości nitek.

Ida i Pigala łączą się w kanale Sushumna tworząc w ciele nowy duchowy nerw, za pomocą którego przebudzą się wszystkie duchowe zmysły, to zjawisko nie występuje w przebudzeniu duchowym pomimo, że możemy odczuwać wiele symptomów w czterech ciałach człowieka (fizycznym, emocjonalnym, mentalnym, duchowym). Już aktywna Energia Kundalini dokonuje niezliczonej ilości zmian w układzie nerwowym i odczuwana jest przez cały czas jako aktywny kołowrotek w czakrze korony… na naszym wewnętrznym lustrze pojawiają się żywe i piękne kolory, obrazy, żywe pola świadomości… jak kalejdoskop... błyski światła wokół głowy, płynące strumieniami z oczu… widzimy całą gamę kolorów, która się przetacza przez nasze pole energetyczne i słyszymy śpiew, który dochodzi z naszych czakr, które są wypełnione już subtelnymi energiami… więc ten śpiew jest czysty i przyjemny… a nie jakiś tam jazgot w głowie, który nie pozwala nam prawidłowo funkcjonować.

Otwierają się wizje, sny na jawie jakich wcześniej nie było… i cały czas ta osoba ma świadomość, że te informacje pochodzą od niej… i tak jest, ponieważ taki człowiek ma już wgląd w swoją osobistą bibliotekę, do takiej duszy wraca już pamięć przeszłości, jest mocno splątana z Wyższą Jaźnią, tworzą jedną parę. I cały czas trwa przebudowa układu nerwowego do coraz to bardziej subtelnej formy… i tak będzie do końca tego życia. Są tylko chwile odpoczynku, ale nie mniej i tak każdego dnia można zaobserwować eksplozję świateł w mózgu i wiele innych objawów Kundalini płynących z układu nerwowego… i często nie ma takiego języka, aby można było je wszystkie opisać. Nie można też opisać wszystkich tych zdarzeń ze względu na ich częstotliwość, nie posiadamy takich fizycznych umiejętności, ani w pisaniu, ani w mówieniu, czy malowaniu... to wszystko dzieje się zbyt szybko. Co możemy dać światu to zaledwie niewielki procent tych informacji.

Proces Kundalini jest długi, ponieważ zmienia się wielokrotnie całe okablowanie człowieka, inaczej buzują hormony, nie jest to już proces taki jak u normalnych ludzi.

Kiedy transformacja jest zaawansowana objawy jakby znikają, ale mimo wszystkiego czujemy w ciele elektryczne wstrząsy, rzeka energii płynie przez kręgosłup i głowę… i czujemy krople elektrycznego deszczu na czubku głowy i strumień elektryczności wewnątz ciała. W między czasie zmienia się wzorzec naszego odżywiania, snu, zachowania… i od samego początku przebudzenia się Energii Kundalini budzą się w nas paranormalne zjawiska, które cały czas towarzyszą nam w tej podróży… i nie jest to już utajona nasza siła tylko energia transcendentalna, która istnieje we Wszechświecie w każdym atomie życia… jej przebudzenie znosi granicę czasu i przestrzeni.

Nasze fizyczne ciała są tymczasowe, ale dusza jest wieczna... nie ma początku ani końca, przechodzi przez cykl życia i śmierci dopóki nie osiągnie wolności od tych cyklów. Z chwilą zakończenia procesu reinkarnacji cała pamięć tej duszy zostaje wymazywana i rozpoczyna swoje nowe życie w nieskończonym świecie, ale nie rozpocznie się ono dopóki nie osiągnie wolności od cyklów życia i śmierci, dopóki nie urwie się z tego kieratu reinkarnacji.

Duch jest niczym więcej niż duszą bez ograniczonej cielesnej formy. Dusza odradza się w ciele w zależności od swojej karmy, sama musi sobie z nią poradzić, zarówno z tą dobrą i z tą złą i spełnić swój określony cel. Jeśli jej się to nie udaje w ciągu jednego życia ciągle krąży na kole reinkarnacyjnym zaliczając setki i tysiące wcieleń, tak jak zły uczeń w szkole, ciągle wraca na ten sam poziom nauki…. i bynajmniej nie zostaje profesorem… bo czas na Ziemi krótki. Takie dusze mają ciągle coś do poprawki.

Celem życia jest zrozumienie, czym jest dusza twojego istnienia i czyni wszystko, aby jak najszybciej zbliżyć się do wyzwolenia. Dziecko w łonie matki zachowuje duchową wiedzę na całe życie, które następnie zapomina z powodu traumy urodzenia.

Może i wielu osobom wyda się to dziwne, ale osiągamy pełną świadomość duszy ponieważ umieramy... bez tego nie byłoby naszego wznoszenia. Ostatnie wcielenie na tej Ziemi, zamknięcie się koła reinkarnacyjnego, czy inne pojęcie zwane “wniebowstąpieniem” już w nowym świecie budzi Awatarów. Nazwa ta odnosi się do śmiertelnej personifikacji bogów, którzy decydują się zejść na Ziemię. Schodzą tu z różnych powodów, chociaż już zakończyli na Ziemi swój ziemski cykl, ich wspólnym zadaniem jest przywracanie równowagi przez wyeliminowanie na Ziemi wszelkiego zła i niesprawiedliwości.

Awatarzy nie mają podobnej osobowości pomimo, że wszyscy podłączeni są pod jedną wspólną świadomość na tym samym poziomie. Każde życie jakie człowiek prowadzi jest jego własnym dziełem. Jest tylko taki wyjątek dla Awatarów, który odróżnia ich od reszty ludzi, że mają dostęp do pełnej wiedzy duszy i mogą z tej wiedzy w każdej chwili korzystać. Korzystają nie tylko ze swojej wiedzy zdobytej w poprzednich wcieleniach, również z wiedzy innych Awatarów, właśnie dlatego, że są spleceni jedną świadomością. Jest to jedna wielka kosmiczna rodzina, nawet widać ich fizyczne podobieństwo na ziemskim planie, ponieważ przebudzona duchowa świadomość zmienia także ciało fizyczne… różne metale za pomocą tajemniczej duchowej alchemii przekuwane są w mistyczne złoto.

Do tego poziomu świadomości nie mają dostępu zwyczajni ludzie tylko tzw. wniebowstąpieni, ci którzy uzyskali już wolność i życie wieczne. Dla tej grupy dusz - Awatarów portale są ciągle otwarte i działają wielowymiarowo.

Awatarzy nie schodzą na Ziemię zbyt często, to są ich pojedyncze inkarnacje, rzadko kiedy Awatar pojawia się 2 i 3 razy na Ziemi (z mojej wiedzy najczęściej pojawiającym Awatarem na Ziemi był Kryszna). Ich stary cykl życia jest już zupełnie zamknięty, tak jakby byli zupełnie nieobecni w poprzednich życiach przed ich wniebowstąpieniem. I nikt na Ziemi nie ma do tego wglądu.

Jakie kolory występują w aurze Awatarów, po tym można odróżnić jaki mają dostęp do energii kosmicznej… wszystko też zależy od wcielenia Awatara, z jakim projektem przybył na Ziemię, w jego aurze przeszłe życia są przedstawione w kolorze niebieskim i ten kolor będzie połączony z innymi, które mogą dominować i wskazują jego cel obecnej podróży… np. pomarańczowy - niesienie światu mądrości (dlatego wielu mędrców, guru tak lubi ubierać się w pomarańczowe kolory), odcienie fioletowego będą świadczyć o niesieniu wiedzy duchowej itd… w zależności jaki promień ze sobą niosą.

I jakie kolory by miał, czerwone pomarańczowe czy fioletowe, Awatarzy są duchami tzw. “duchowych awanturników”… muszą na Ziemi stoczyć niejedną wojnę, aby móc przeforsować swój projekt. Dlatego ich pojawienie się w świecie ludzi budzi u nich tyle kontrowersji (LINK!).

Każdy Awatar żyje własnym życiem podpartym jego własnymi doświadczeniami. Kiedy umierają, to życie jest z nich wymazywane do czysta (nawet te ich największe burdy, których muszą się na tej Ziemi dopuścić), ale ta świadomość pozostaje uśpiona w sub-świadomym umyśle następnego Awatara, który może wykorzystać ją w przyszłości.

Dlatego jest powiedzenie…
“wybielę cię,
będziesz bielszy niż śnieg…:

I takie słowa określają Awatara:

“Kiedy dobroć rośnie słabo,
kiedy zło wzrasta
staję się ciałem.

W każdym wieku wracam,
aby dostarczyć świętych,
zniszczyć grzech grzesznika,
stworzyć sprawiedliwość.”
(Bhagawadgita)

Awatar jest wcieleniem Boga na Ziemi, znany pod imionami: Krishna, Rama, Budda, Chrystus… i wielu innych wymienionych w Bhagawadgicie. Rodzi się z domu krwi bardzo czystej matki... przebywa w ciele, które jest ludzkie i śmiertelne jak innych ludzi, aczkolwiek w tym ciele jest bardziej świadoma dusza.

Jest świadomy swojej boskości, rodzi się z misją, swoje zadania może wykonywać w cudowny sposób… i ma na swojej drodze wielu wrogów, tych zbyt nieczystych dusz, które nie chcą postrzegać w nim mędrca, tylko go ignorują i sieją wokół niego nienawiść… to zresztą dla świętych ludzi jest charakterystyczne, przeciwstawiają się im wszyscy ignoranci. Bywa przy nich niewiele czystych dusz pełnych poświęcenia… dlatego ich misje są ciężkie.

Ale dla Boga wszystkie istoty są takie same i niezależnie od tego co mówią i czynią ludzie na Ziemi wysyła swoich wysłanników i w swoim czasie oświeca każdego swoją iskierką własnej chwały… i zachęca na drogę spełnienia - czyli wolności.

Przychodzi czas, bóg Shiva-Niszczyciel (Kundalini) kończy ten proces przez zniszczenie wszystkiego co tą drogę ogranicza. W ten sposób człowiek wyzwala się ze swojego więzienia…

a kiedy powstaje w nieskończonej świadomości staje się cichy,
znając wszystko zachowuje się tak jakby nic nie wiedział…
i chociaż mógłby zrobić wiele rzeczy to na wszystko zostaje obojętny.

Zdjęcie mojej aury, rok po przebudzeniu się Energii Kundalini... widać tu różne energie pracujące na wielu poziomach... kolory są mocniejsze, jeszcze nie zbyt subtelne, widać mocno zaznaczony kanał 3-ciego oka. W tamtym czasie żyłam mocno oderwana od Ziemi, toteż w aurze nie widać prawie zupełnie czerwieni... za to jest dużo kolorów duchowych: złoto-żółtych, niebieski, magenta, fiolet i kobalt... te energie dominowały we mnie w tamtym czasie.

Zdjęcie mojej aury z roku 2003, nadal burza kolorów, ale widać już bardziej subtelne... widać ich przewartościowania i większą dominację koloru niebieskiego i różowego.

5 lat później... kolory znacznie pojaśniały, znaczy zostały zmieszane z większą ilością bieli, są bardziej subtelne... i tak czuje to na ciele... jest w dużo lepszej kondycji niż w roku 2000.

... i tu zdjęcie aury... widać kolory: niebieski kobaltowy, złoty, różowy i biały.

Robię zdjęcia aury co parę lat, następne planuję w lutym 2018... widzę codziennie swoją aurę, wystarczy, że przymknę oczy i widzę ją jak w lustrze swoją twarz... ale zobaczymy co powiedzą nowoczesne maszyny?

23 Oct. 2017
Vancouver

WIESŁAWA