MIECZ PRAWDY

ŻYWA WIARA

Bóg był, jest i będzie…
Bóg cały czas jest z człowiekiem
a mimo wszystkiego ludzie Go usilnie szukają…
bo są ślepi i głusi
i nie mogą się z tym pogodzić,
że samo życie jest Aktem Bożym.

Skoro w życiu nie widzisz Boga,
to zaprzeczasz sam sobie, że istniejesz!
A co się dzieje dzisiaj z naszym życiem,
przymusem do wiary, do dogmatów,
które są sformułowane przez ludzi?

Nasz rozum i właściwe zrozumienie to nasz most,
który łączy człowieka z Bogiem.
Zrozumienie to wielka nagroda,
która zapewnia nam bezpieczeństwo poprzez wiarę…
ale tą żywą wiarę, która mieszka w naszych sercach.

Żywa wiara to nasza nieodłączna część nas samych…
a nie teologia…
żywa wiara to prawda…
teologia, religie - to potłuczone lustra,
w których odbicie prawdy zostało zniekształcone
… więc jest fałszywe.
Religii można nauczyć się od innych…
żywa wiara jest naszym osobistym doświadczeniem.

Żywa wiara, która nigdy nie kończy się w naszym sercu
jest ponadczasową częścią naszej rzeczywistości.
Jest to nasza siła życia…
bez niej nie ma człowieka!

I pewnie znajdzie się ktoś kto mi powie -
wiara to matka głupich, niewiele ci pomoże…
a ja ci odpowiem -
bez niej nic nie możesz zrobić…
bez wiary człowiek jest ograniczony...
bez wiary będzie wszystko kwestionować, nawet największe Prawdy,
wszystko to, co nie dotarło do jego umysłu.

Wiara, ta wielka, wyrasta w sercu
a nie w rozumie człowieka…
kto chce wiarę zrozumieć przez rozum
ten nigdy nie pozna Boga…
kto nie wierzy w człowieka żywą wiarę…
to i Boga w nim nie ma.

Cała siła człowieka pochodzi od Boga.
Jest to Jego wielka nagroda…
Jego Słowo bez końca…
Słowo, którego nawet nie słyszysz,
a które każe ci wierzyć, że możesz poszerzyć swoje horyzonty
i zmienić swoje przeznaczenie tylko za pomocą żywej wiary.

Kiedy wiara i nadzieja zawiodą…
to już po nas…
w tym przypadku może nas uratować tylko miłość w działaniu…
tych osób, które naprawdę cię kochają.

Prawdziwa wiara nie ma końca…
rozum to niczym mikroskop,
pokazuje tylko do jakiegoś miejsca….
a żywa wiara jest nieograniczona.

Kiedy człowiek budzi się na tym poziomie serca,
kiedy z jego ziarenka zaczyna wzrastać drzewo żywej wiary
unika już nadmiernego myślenia…
dzięki temu myśleniu ludzie szukają daleko,
a nie rozumieją tego, że Bóg mieszka w ich sercu.

Religijna wiara polega na tym,
że jakaś grupa ludzi wierzy w swoje osobiste doktryny…
w dodatku walczy o te prawdy na śmierć i życie…
ale to już jest fanatyzm…

i to nie jest żywa wiara
tylko duchowe i intelektualne lenistwo,
człowiek zamiast sam szukać na własną rękę
godzi się na prawdy, które inni mu podają
i cała grupa naśladuje jeden drugiego
według swoich ustalonych praw i rytuałów…

a o ile łatwiej byłoby zajrzeć do swojego wnętrza,
choćby w paru minutach medytacji, modlitwy
i w ciszy własnego serca znaleźć prawdę.
Ten mikroskop” nigdy nie oszukuje… i pokazuje wszystko.

Szukaj w sobie czystej świątyni wiary i prawdy,
a nie podporządkowuj się umysłom innych ludzi…
często wielkim ignorantom...
gdzie została odrzucona tęsknota naszego serca
i zostało tylko podporządkowanie się grupom religijnym.

A to są najczęściej mocne ciosy dla naszej prawdziwej wiary,
która jest darem Bożym,
którego żaden człowiek nie może nam dać…
ani nie można w żadnego człowieka na siłę wpoić
… nawet za pomocą tortur…
bo to równa się z wyrzeczeniem samego siebie.

Toteż człowieku miej trochę rozumu
i nigdy nie myl żywej wiary z religijnymi przekonaniami…
ukaż swoją wiarę dzięki własnym uczynkom…
i uwierz, że istnieje jeden Bóg…
i uwierz, że diabły też to wiedzą,
kiedy mówią do ciebie
“i ty możesz być Bogiem”... i drżą
bo one boją się Boga za swoje kłamstwo.

Nasza żywa wiara jest światłem z natury
a w tym świetle mieszkają nasze duchy
bez względu, z którego poziomu świadomości się wywodzą…
jedne są już w świetle a inne błądzą jeszcze w ciemności…

“Błogosławieni są ci, którzy nie widzieli a uwierzyli”.

Namaste

12 Nov. 2017
Vancouver

WIESŁAWA