NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2016
(CZĘŚĆ 1)
LINK! DO CZĘŚCI 2

NOTKA WSTĘPNA: Doświadczenia w roku 2016 zawierają dodatkowo różne moje przemyślenia czego nie było w poprzednich częściach (latach)... są one jako tako częścią mojej drogi (rozwoju) więc nie robiłem z nich osobnych artykułów (w większości są zbyt krótkie) i postanowiłem je tutaj zostawić (aby były wszystkie w jednym miejscu). Po czasie zrozumiałem, że muszę z owych przemyśleń (i nie tylko) zrobić książkę (ostatecznie padło na wydanie jej w formie ebooka), poczułem to bardzo silnie około połowy marca tego roku. Gdy sobie to silnie uświadomiłem przypomniałem sobie o mojej wizji jaką miałem 29.09.2015, którą można przeczytać tutaj: LINK! Książka w tamtej wizji miała puste kartki, czyli nie była jeszcze "zapisana" (zrobiona) - pokazywała ona moją przyszłość, ale początkowo nie wiedziałem o co w tej wizji chodzi... co ciekawe 04.12.2015 napisałem małe "przemyślenie" odnośnie komunikacji z własnym sercem... wtedy już zacząłem zdawać sobie sprawę, że muszę swoje przemyślenia (artykuły) w jakiś sposób zebrać w jednym miejscu, aby w pewien sposób nie przepadły w potoku innych treści znajdujących się na stronie, ale nie myślałem wtedy jeszcze o zrobieniu z tego książki (ebooka), gdyż nie miałem tych przemyśleń, które się pojawiły dopiero w 2016 roku... tak czy siak jest ich całkiem sporo, a książka obecnie jest już gotowa i można ją przeczytać w całości za darmo tutaj: LINK! - znajdują się tam moje artykuły i przemyślenia z lat 2011-2016... wszystko zostało bardzo starannie dopracowane i ułożone chronologicznie.

PS. Nie wykluczam nanoszenia z biegiem czasu w książce drobnych poprawek (o ile będzie taka potrzeba).

PS2. Niektóre (pojedyncze) przemyślenia spisane na stronie w roku 2016 nie znajdują się w książce, gdyż według mnie nie powinny się tam znaleźć (selekcja).

Moje sny i doświadczenia będą oznaczone kolorem zielonym, a przemyślenia białym - tak, aby od razu było wiadomo co czytamy.

Dodam jeszcze, że w tym roku robiłem mocniejszą selekcję swoich doświadczeń... mogłem ich spisać więcej, ale ostatecznie stwierdziłem, że będę się skupiać raczej na tych, które mają dla mnie jakąś większą wartość... pominąłem również pewne sny/wizje, które były ciekawe, ale były np. bardziej osobiste (np. tyczące się moich poprzednich wcieleń) lub takie, które według mnie się w pewien sposób powtarzały i nie miały dla mnie aż takiego znaczenia, aby je spisywać na stronie.
 

Okulary do widzenia aury

24.01.2016 około godziny 6:52 miałem sen, w którym znajdowałem się w bardzo ciemnym pomieszczeniu... po chwili zauważyłem grupkę osób, do której się dosiadłem - osoba stojąca (nauczyciel) podała wszystkim okulary do widzenia aury (poza mną były 3 osoby siedzące, ja siedziałem w prawym dolnym rogu) - przed sobą mięliśmy pewnego rodzaju obiekt do obserwacji (jakby człowieka), gdy na niego patrzyłem w owych specjalnych okularach widziałem jego aurę, była ona kolorowa oraz ruchoma, jakby mgła na lekkim wietrze (trudno to do końca opisać), widziałem również jakby 3 warstwy otaczające ową osobę... po pewnym czasie przyglądania się owemu obiektowi do obserwacji zacząłem przyglądać się osobom będącym koło mnie, nie widziałem ich aury zbyt dobrze, ale po chwili osoba (dziewczyna) będąca z mojej lewej strony zaczęła przyglądać się mi... i po chwili mówi ze zdziwieniem, że ja mam aż 4 pola (warstwy) wokół siebie (a nie 3 jak to jest w przypadku naszego obiektu do obserwacji)... odpowiedziałem jej (z uśmiechem na twarzy), że ja jestem zajebisty i wróciłem do ponownej obserwacji naszego obiektu, na którym początkowo mieliśmy się skupić... popatrzyłem się jeszcze raz na "falującą" kolorową energię jaka się wokół niego rozchodziła, na jego pola (warstwy) jakie go otaczały i po chwilce mnie wybudziło.
 

Rozmowa z "Wyższym Ja" Genesis Sunfire
(skopiowane z moich doświadczeń z dietą)

27.01.2016 o 6:30 gdy znajdowałem się w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem (widząc siebie leżącego w łóżku) zobaczyłem nad sobą (bardziej w okolicy nóg) Genesis Sunfire w jakby eterycznej formie (wydaje mi się, że był on chyba nawet lekko przezroczysty, ale na 100% pewien tego nie jestem) - prawdopodobnie było to jego "Wyższe Ja" - dostałem od niego pewien przekaz (z tego co pamiętam był on po angielsku), ale niestety nic nie zapamiętałem (pewnie z jakiegoś powodu tak musiało być).


Przeprawa przez "czarne bajoro"

27.01.2016 następnie z tego co pamiętam (po przekazie od Genesis Sunfire) miałem sen jak podróżowałem ze swoją mamą i dwoma jeszcze innymi osobami, w tym jedna była na wózku inwalidzkim... ja również znajdowałem się na wózku inwalidzkim... przemieszczaliśmy się po śniegu... po pewnej chwili postanowiłem mocniej użyć rąk, zmieniłem pozycję poruszania się i dotykałem rękami śniegu, aby przyśpieszyć swoją podróż (brzmi lekko dziwnie, ale w końcu to był sen) - wkładałem wiele trudu w poruszanie się, ale zostawałem w tyle... moi towarzysze byli spory kawałek przede mną... ostatecznie powróciłem do normalnej jazdy na wózku i przede mną pojawiło się spore "bajoro" czarnej mazi (jakby czarnej wody), przeszkadzało ono w dojściu na drugą stronę drogi... wjechałem w nie mocząc się po pas oraz mocząc mocno ręce (wyraźnie to odczułem)... moi towarzysze przemieszczali się bokiem, aby ubrudzić się jak najmniej... moja mama była na mnie zła, że wjechałem w ten "syf" w sam środek mocząc się bardzo mocno... po chwili skręciłem w prawo, aby dołączyć do moich towarzyszy... dotarłem do skraju "bajora" (gdzie teoretycznie było mniej "brudu") i po pewnej chwili wyszliśmy na drugi brzeg... po wyjściu nie byłem jakoś specjalnie brudny, raczej ewentualnie mokry. Czuję, że czekają mnie pewne trudności w najbliższym czasie.
 

Dźwięk w lewym uchu i silne ukłucie

31.01.2016 o 7:17 gdy wybudziłem się ze snu i leżałem sobie w łóżku w pełni świadomy z zamkniętymi fizycznymi oczami usłyszałem po pewnej chwili bardzo wyraźny dźwięk w lewym uchu - na pewno nie pochodził on z zewnątrz, był on bardzo nietypowy, nie umiem go jakoś nazwać czy "zacytować", ale było to ciekawe, gdyż ja nie spałem a jedynie sobie najzwyczajniej zrelaksowany leżałem... a o 7:24 poczułem w owym uchu silne (krótkotrwałe) ukłucie (trochę bolesne). Z tego co pamiętam miałem chyba jedno nad wyraz podobne doświadczenie (z dźwiękiem w uchu) w 2015 roku... ale nie wspominałem o nim.

PS. 02.03.2016 około 10:00 zacząłem czuć pewnego rodzaju "pulsowanie" w lewym uchu... polegało ono na tym, że czułem przez kilka sekund ewidentne ciepło (przyjemne) w owym uchu, następnie ono znikało i było wszystko normalnie przez jakieś 5 kolejnych sekund (lub lekko więcej)... i później znowu owo ciepło się pojawiało i tak w kółko... całość doświadczenia trwała z może 2-3 minuty.


Zdjęcie z Genesis Sunfire #2
(skopiowane z moich doświadczeń z dietą)

23.02.2016 około 6:20 miałem sen, w którym widziałem Genesis Sunfire, który w swoim domu udzielał wywiadu jakiemuś dziennikarzowi... następnie znalazłem się wraz z Genesis Sunfire wewnątrz jakiegoś drewnianego statku, po chwili wyjrzałem na zewnątrz (jakby przez okno, szparę) i zobaczyłem tam jakichś żołnierzy, mieli oni jakby za zadanie trochę "przytopić" nasz statek, ale zarazem było podkreślone, że to tylko taki test (próba dla nas) - tak czy siak nie zauważyłem, aby woda wdarła się do statku, bardziej to chyba przypominało wodowanie niż "zatapianie". Tak czy siak nasz statek ruszył... wyjrzałem przez jeden z górnych włazów (to samo zrobił Genesis Sunfire - każdy z nas miał swój właz do patrzenia)... zauważyłem po chwili żołnierzy znajdujących się na pewnej kładce (która była przed nami), którzy do nas strzelali (ale nie mieli oni ostrej amunicji).. cały czas ledwo wystawałem z górnego włazu, byłem jedynie na tyle wychylony, aby widzieć co się dzieje, nie więcej (aby nie "oberwać"), Genesis Sunfire również tak robił. Po pewnej chwili dotarliśmy do końca naszej podróży (płynęliśmy przez cały czas jakby wąskim strumykiem a po bokach było miasto, w którym żyję). Gdy już dopłynęliśmy do końca "testu" wysiedliśmy (on pierwszy to zrobił). Następnie szliśmy ścieżką pod górę... ja szedłem bodajże pierwszy... pamiętam, że z prawej strony mijaliśmy jakąś z tego co pamiętam martwą żabę po "chemioterapii"... po chwili gdy szedłem ścieżką z małych krzaczków przy drodze zaczęły wyskakiwać różne "trujące" żaby, omijałem je jak umiałem, minąłem wiele takich niespodziewanych żab. Gdy owe żaby już minąłem obejrzałem się do tyłu i zauważyłem, że obok Genesis Sunfire jest jakaś (niższa od niego) dziewczynka (w żółtej sukience) a z tyłu biegnie do nich druga (wysoka, w czerwonej sukience) z aparatem fotograficznym i chce im zrobić zdjęcie... ustawili się do niego (na jakby samej górze ścieżki, którą podążaliśmy), ja szybko do nich podbiegłem i zapytałem czy również mogę z nimi zrobić sobie zdjęcie, wysoka dziewczyna powiedziała, że nie ma sprawy i po uśmiechnięciu się zostało nam zrobione bodajże aż kilka zdjęć. Owy sen ewidentnie nawiązuje do snu z 13.12.2015 (LINK!).


Kolejne kocie widzenie

26.02.2016 około 4:28 gdy się obudziłem i spojrzałem przed siebie (w okolicę drukarki) zobaczyłem stojącego na czterech łapach czarnego kota... po chwili z dokładnie drugiej strony pokoju lekko zaskrzypiały drzwi i wszedł mój prawdziwy fizyczny kot, a ten czarny eteryczny się rozpłynął... położyłem się ponownie do łóżka... ale po chwili spojrzałem w miejsce, w którym widziałem owego czarnego kota, ale już go tam nie było... znajdował się za to lekko z lewej strony, na biurku... po kilku sekundach ponownie się rozpłynął... to najprawdopodobniej mój koci opiekun, pokazuje, że czuwa nade mną. Owe widzenia są tego samego typu co to z 28/29.12.2015. Oczywiście nie będę spisywać wszystkich takich "kocich" widzeń, ale to było ciekawe, bo gdy widziałem owego niefizycznego kota to po chwili z drugiej strony wszedł mój prawdziwy fizyczny kot i z tego faktu stwierdziłem, że warto to spisać.

Spiszę jeszcze jedno takie kocie widzenie... 23.04.2016 o 3:32 wstałem z łóżka, aby pójść do WC... gdy wracałem zobaczyłem czarnego kota wchodzącego przede mną do mojego pokoju... gdy wszedłem do swojego pokoju zauważyłem, że mój fizyczny kot śpi na fotelu. Następnie położyłem się do łóżka i spojrzałem w lewo i tam gdzie miałem sztangę leżącą obok łóżka zobaczyłem czarnego kota (był dokładnie tam gdzie żeliwne obciążenie) - to mój koci opiekun, miło, że nade mną czuwa i daje o sobie znać ;)


Mój spokojny sen

Ostatnio bardzo dobrze sypiam, sporo demonicznych ataków miałem na początku stycznia, ale później było ich coraz mniej i mniej... w lutym pewnie coś było, ale nawet już nie pamiętam, ogólnie mój sen jest coraz bardziej komfortowy... i nawet w sumie już zapominam, że jakieś wieloletnie potyczki z demonami miałem... wszystko w mojej głowie odnośnie demonów się powoli rozpuszcza i wchodzę w nowy rozdział życia, tak to jakoś wygląda i tak to jakoś odczuwam... chociaż czasem myślałem, że w pewnym sensie nigdy się nie doczekam na ten etap wolności, tak długo te wszystkie demoniczne ataki trwały i tak bardzo męczące były... tak czy siak bardzo przyjemnie jest spać normalnie... i zasypiać bez strachu. Dodam jeszcze, że 16.02.2016 mama kupiła mi dużego słonia z trąbą podniesioną do góry... jest to ewidentny symbol mocniejszego pozbycia się "złych snów". W moim odczuciu może być to nawiązanie do snu z 25.11.2014 i do bursztynowego słonia, do którego na tamtym etapie nie miałem dostępu. Dodam jeszcze, że z tego co pamiętam to chyba pod sam koniec roku 2014 dostałem znienacka od mamy mniejszą wersję tego dużego słonia, to też był ważny symbol, że powoli pozbywam się "demonicznego" etapu ze swojego życia... niemniej jednak musiałem jeszcze przetrwać rok 2015, aby nastąpiło większe uwolnienie mojej osoby od tego demonicznego aspektu (napisane 26.02.2016).

Dodam jeszcze, że 12/13.03.2016 miałem gorszą noc z demonicznymi atakami (siła ataków 3/5), ale w sumie to jeszcze normalne, że tego typu noce mogą się zdarzyć... i pewnie w przyszłości będą się zdarzać, ale ewidentnie widać, że jest tych złych nocy coraz mniej i mniej... i tak to już będzie... aż całkowicie zniknął... ew. jakiś się jeszcze atak pojawi raz na ruski rok. Oczywiście, nie będę wspominać, kiedy była taka zła noc itd... skończyłem już z dokładnym śledzeniem i spisywaniem tego aspektu, ale chciałem jeszcze o tym wspomnieć... oraz o tym, że jeszcze takie stu procentowe oczyszczenie tego aspektu w moim życiu nie nastąpiło, ale jest tak dobrze, że nie przejmuje się zbytnio jakimiś ostatnimi podrygami demonicznych sił.

Dopisek 16.09.2016 - mówiąc szczerze w ostatnich kilku miesiącach demonicznych ataków na moją osobę jest całkiem sporo (chociaż oczywiście wciąż doświadczam spokojnych nocy)... myślałem, że będą one już "zanikać", ale jednak ciemne siły postanowiły mi jeszcze trochę podokuczać... no ale cóż... mam tak duże doświadczenie w tym aspekcie, że nie przejmuje się tym zbytnio, ale chciałem o tym poinformować (chociaż w żadnym wypadku nie lekceważę owych ataków, robię co mam robić, aby "oberwać" jak najmniej... chociaż to też zależy od "siły" ataku... tymi mniejszymi atakami się mniej przejmuję, niż tymi silniejszymi).


Przemyślenia odnośnie depresji

Chciałem poruszyć aspekt depresji, gdyż od jakiegoś czasu w ogóle ona już we mnie nie występuje... rozpłynęła się całkowicie jakby nigdy jej we mnie nie było, a raczej w mojej głowie... i z tego faktu stwierdzam, że depresja nie jest żadną chorobą (jak niektórzy mówią) tylko jest po prostu brakiem wewnętrznego balansu, gdy balans zostanie osiągnięty (przede wszystkim mentalny) to i depresja od nas odejdzie, rozpłynie się. Depresja jest przeważnie stanem przejściowym, nie ma sensu, aby trwała w nas całe życie - jeżeli tak jest w naszym przypadku to należy się przyjrzeć sobie, swojemu postępowaniu, swojej diecie, swoim myślom i zapytać samego siebie czy na pewno robimy wszystko jak należy, czy podejmujemy właściwe decyzje w życiu, czy może kopiemy się z życiem jak z koniem? Musimy zrozumieć życie i płynąć z prądem życia, tak jak pisałem to w tym artykule: LINK! Z samego faktu zadawania egzystencjalnych pytań możemy popaść w depresję co nie oznacza, że będzie to dla nas negatywne! Po prostu depresja nie jest naszym wrogiem a jedynie stanem przejściowym ku większej wolności i należy o tym pamiętać! Pewne rzeczy musimy przecierpieć, pewne pytania musimy sobie zadać, ale na końcu tej drogi, tego oczyszczenia, tego wchodzenia po drabinie ewolucji będzie światło, które nas od cierpienia uwolni i doznamy ukojenia, większej wolności... więc nie zadręczaj się, po prostu zrozum życie, naucz się prawidłowo myśleć i egzystować i idź do światła, to ono da ci oczyszczenie i wyzwolenie, da ci spokój ducha i mentalną harmonię (napisane 26.02.2016).
 

Budzik w głowie

12.03.2016 o 6:11 miałem sen, a w tym śnie po pewnym czasie nastąpiło moje wybudzenie, ale nie do rzeczywistości tylko do kolejnego snu... co więcej gdy owo wybudzenie nastąpiło (mogło to być jeszcze chwilkę wcześniej) zacząłem słyszeć w głowie (w samym środku) bardzo wyraźne dzwonienie budzika (takiego starego modelu)... trwało to z dobre kilka sekund, następnie ustało... sen jeszcze chwilkę potrwał i się już na dobre wybudziłem. Nie opisywałem tutaj jako takiego snu, jedynie samo doświadczenie z dzwonieniem w głowie - myślę, że mogło być to pewnego rodzaju ostrzeżenie, zwrócenie uwagi na coś, pewnego rodzaju "alarm" (patrząc również na nieopisany sen).


Przemyślenia odnośnie miłości i ciężkiej pracy

Przypomniał mi się mój stary artykuł (Miłość to ciężka praca), który napisałem 09.05.2015 i tak sobie myślę, że to jest w pewnym sensie esencja rozwoju duchowego, zmieniasz siebie, później zmieniasz swoje otoczenie, następnie działasz na jeszcze większą skalę. Jeżeli masz w sercu chęć lepszego sprawiedliwszego świata musisz być tą zmianą, która pomoże w tym, aby świat się taki stał... musisz coś dać od siebie światu... musisz pracować na rzecz lepszego jutra... bez tej pracy twoja duchowość będzie tylko pustym słowem i należy o tym pamiętać... samym siedzeniem w lotosie świata nie zmienisz, światu potrzeba czynów, a nie medytujących ludzi pochowanych w jaskiniach... każdy z nas powinien stać się przykładem dla innych, inspiracją, kimś kto pokaże własnym postępowaniem, że miłość to coś więcej niż słowa, że miłość to również czyny, które prowadzą do lepszego jutra (napisane 13.03.2016).


Przemyślenia odnośnie pracy i odpoczynku

Wiele osób będzie bardzo ciężko pracować na rzecz poprawy stanu świadomości ludzkości oraz nad poprawą stanu naszej codziennej egzystencji... będzie to często trwało całe lata... ale przyjdzie też i taki czas gdzie będzie trzeba po prostu odpocząć... albo nawet i przekazać pałeczkę komuś innemu, aby to on kontynuował naszą pracę... my sami świata nie zbawimy... musimy jedynie zrobić swoje, zrobić to co do nas należy a później albo następuje urwanie się z pewnych obowiązków (odejście od nich) i zajęcie się czymś innym albo będziemy po prostu odpoczywać przekazując kontynuowanie naszej misji komuś innemu... może też być tak, że nie będzie potrzeby, aby ktoś naszą misję kontynuował... po prostu zboże będzie samo wzrastało i będzie przynosić stale dobry plon, a my będziemy z zadowoleniem patrzeć jak świat dzięki między innymi naszej wieloletniej pracy zmienia się na lepsze (napisane 14.03.2016).


Przemyślenia odnośnie zbędnej wiedzy

Trzeba pamiętać, że rozwój duchowy jest prosty i nie wymaga od nas znajomości jakichś skomplikowanych teorii, wiedzy o fizyce kwantowej itp... nie musisz wiedzieć zbyt dużo, aby efektywnie wzrastać. Ja osobiście skupiam się na minimum wiedzy, odrzucam cały zbędny duchowy bełkot, nie jest mi on do niczego potrzebny... nie czytam rzeczy, które tylko zaśmiecają moją głowę... nie muszę dużo wiedzieć i analizować, aby wzrastać... nie muszę umieć zinterpretować każdego swojego snu... prawda jest prosta... i gdy podążasz za swoją intuicją, nie dajesz się rozproszyć zbędnym informacjom możesz wyewoluować ponad miarę... bo będziesz prosto szedł do Źródła, bez wchodzenia w zakamarki, które niczego ci nie dadzą oprócz mętliku w twojej głowie. Skup się na prostych i podstawowych rzeczach takich jak: dieta, ćwiczenia, jakaś duchowa praktyka (która będzie się zmieniać wraz z upływem czasu z powodu twojej ewolucji), bycie dobrym, słuchanie muzyki, którą czuje twoja dusza itd... duchowość jest prosta, nie komplikuj tego! Nie musisz znać wszystkich swoich poprzednich wcieleń, nie musisz umieć ludziom, którzy zajmują się rozwojem duchowym odpowiedzieć na wszystkie ich skomplikowane pytania... po prostu nie musisz... ważne, abyś skupił się na swoim wnętrzu, na tym co ty masz w życiu do zrobienia i to po prostu powoli, ale systematycznie realizował, w prosty sposób... pewnie będzie to wymagało od ciebie wysiłku... zrób go... ale nie zamęczaj się zbędną wiedzą... po prostu bądź jak dziecko... ufny... i powierzony Bogu... idący za głosem swojej intuicji, swojego wewnętrznego głosu... to zaprowadzi cię na pozycję, na której powinieneś być... wybalansujesz swoje zmysły i otrzymasz siłę, której potrzebujesz, aby dalej ewoluować. To jest tak proste... ale zarazem wymaga od nas pewnego poświęcenia... czasem trzeba będzie zostawić pewne sprawy za sobą i może się okazać to dla nas bardzo trudne... ale zarazem da nam to wolność, której potrzebujemy do dalszego wzrostu. Nie płacz za tym co przemija, przyjdzie nowe, lepsze (napisane 14.03.2016).


Przemyślenia odnośnie odpowiedniej muzyki

Pewnie wiele osób się zastanawia jaka będzie najlepsza muzyka do tego, aby podnieść swoje wibracje i osiągnąć większą wewnętrzną harmonię... i odpowiedź jest w sumie oczywista, że nie ma jednej najlepszej muzyki oraz że każdy będzie to odczuwał inaczej, jednemu pewna muzyka bardziej podpasuje innemu mniej, to wszystko zależy od naszego poziomu i naszej osobowości... niemniej jednak chciałem tutaj dać kilka muzyczek, które są do pewnego stopnia uniwersalne i na tyle dobre, że są warte mocniejszego zareklamowania (sam je wielokrotnie słuchałem i mi pomagały na przestrzeni lat):

Od tego zaczynałem swoją przygodę z medytacją (rok 2004):
-Drzemka w cieniu drzewa (LINK!)
-Relaks (LINK!)

Harmonia ciała i ducha (od muzyki spokojnej po bardziej dynamiczną):
-Healing Mandalas by Negrete - Into the West (LINK!)
-Maneesh de Moor (LINK! - wideo nr. "02" i "03")
-Medytacja z naturą (LINK!)
-My Artwork: Healing Mandalas (LINK!)
-Raj jest tu, na Ziemi [PL] (LINK!)
-Sacred Meditation (LINK!)
-Saggio Maestro (David Arkenstone-Call Of The Sea-New Age Style) (LINK!)
-Snatam Kaur (LINK!)
-Vima Lamura (LINK!)
-Wingmakers (LINK1! - wideo nr. 1 oraz ostatnie) (LINK2! - wideo nr. 2 i 3)

Klimaty buddyjskie i mantry:
-Gayatri Mantra - Deva Premal (LINK! - wideo nr 1)
-Krótka modlitwa o odrodzenie w czystej krainie Dełacien [PL] (LINK!)
-Mantra Maranatha (LINK! - wideo nr 2 i 3)
-Mantra Of Avalokiteshvara - Medicine Buddha Mantra (LINK!)
-Om Mani Padme Hum (LINK! - wideo nr 1)
-Om Namaha Shiva (LINK!)
-Om Namah Shivaya (LINK! - wideo nr 1)
-Om Namo Bhagavate Vasudevaya (LINK!)
-Stusylabowa mantra Diamentowego Umysłu - Dorje Sempa (LINK!)
-Tenzin Wangyal Rinpoche - Chod (LINK!)

Klimaty indiańskie:
-Manantial (LINK!)
-Sacred Spirit - Chants and Dances of the Native Amerians (LINK!)
-The last of the Mohicans The Best Ever by Alexandro Querevalú (LINK!)

Uzdrawiająco-mistyczny głos:
-Gennady Tkachenko-Papizh (LINK!)
-Tom Kenyon (LINK!)

Inne:
-Ks. Stefan Ceberek - Wzywam Cię (LINK!)

Słuchałem też wielokrotnie piosenek o Bogu: LINK! - nie będę wymieniać jakichś konkretnych utworów bo zdecydowana większość z nich jest bardzo dobra i słuchałem ich wielokrotnie... nasz wybór konkretnej piosenki dużo zależy od naszego indywidualnego nastroju w danym momencie (napisane 14.03.2016).
 

Wizja - oko, warzywa, kino, figurki

17.03.2016 (o ile dobrze pamiętam) o 00:56 miałem wizję przed zamkniętymi oczami (nie spałem wtedy, miałem jedynie zamknięte oczy)... na początku zobaczyłem otwierające się oko... następnie za jakiś czas zobaczyłem półkę z warzywami w sklepie i po chwili cały ekran wypełnił się jakby zieloną sałatą, która była wszędzie... następnie jakiś czas później zobaczyłem panią i pana siedzącego w kinie i oglądających film... a następnie zobaczyłem ładne niebieskie niebo przez które leciały dwie złączone ze sobą białe figurki (skierowane w lewą stronę - wyglądały trochę jak totemy lub jakieś majańskie posągi). Wszystko było dość dobrze widoczne i w kolorze.


Przemyślenia odnośnie błogiej egzystencji

Siedzisz sobie na fotelu, na kanapie... i jest ci dobrze... nie musisz robić nic... po prostu jesteś... jesteś w błogiej egzystencji... po prostu trwasz... wdychasz powietrze... wypełnia cię mocniejsza mistyczna fala... trwasz... cisza w głowie... cisza na zewnątrz... a nawet i huki z dworu nie sprawiają bólu... istniejesz... odczuwasz błogą egzystencję... wiesz, że wszystko jest w porządku... tak jak powinno być... bez zadawania pytań... robisz swoje... kolejny dzień nadchodzi... i jest to kolejny dzień ewolucji... doświadczania życia... doświadczania egzystencji... błogości... wspinaczki na wysoką górę... doświadczasz Źródła... zatapiasz się w Nim... jak dobrze... jesteś... i jest przyjemnie... wdech... wydech... istniejesz... jesteś szczęśliwy... wszystko widzisz w dobrych barwach... czyli w takich jakie są faktycznie... wszystko na swój sposób jest dobre... ma sens... robisz co masz robić... ewoluujesz... słuchasz się swojego serca... połączony masz rozum z sercem złotą nicią... balans... harmonia... jest dobrze... mija kolejny dzień... czas przemija... pory roku się zmieniają... a ty trwasz... w pustce... a zarazem w pełni... Wielkie Słońce rozświetla ci drogę... widzisz je... jest piękne... jego promienie sprawiają ci radość... dotykają cię tak subtelnie... twojej głowy... twojego wnętrza... kapią na ciebie niczym poranny deszcz... jak dobrze... jak miło... Bóg tu jest... cały czas tu był... i cały czas tu będzie... milczy, ale zarazem mówi non stop... w swoim języku... w języku miłości i ciszy... mówi do twojego serca... a twoje serce odpowiada na tą rozmowę... słyszy wyraźnie Boski głos... jest kojący... jest pocieszający... komunikacja z Bogiem... komunikacja z sercem... komunikacja z duszą... trwanie wieczne w Boskim Ogniu Miłości... stajesz się nowym Boskim Promieniem... egzystujesz w rzeczywistości nieznanej przeciętnej osobie... twoja osoba jest w innym stanie i doświadcza głębiej tego czego ludzie nawet nie dostrzegają... i zalewa cię Boska Miłość... fala za falą... i zanurzasz się w tym oceanie... i trwasz... sam... a zarazem nie sam... jest tak przyjemnie... czego chcieć więcej? Pokłoń się Stwórcy wszelkiej egzystencji (napisane 19.03.2016).
 

Gdy Bóg mówi serce słucha...

Czasem będą chwilę, w których będziesz czuł jak serce chce coś ci powiedzieć... wysłuchaj go, nie zakłócaj tego przekazu... pozwól sercu mówić, niech twój umysł usłyszy i przetworzy słowa płynące z twojego wnętrza... przekaz będzie płynął z samego Źródła, od samego Boga... jesteś połączony Boską Nicią z samym Stwórcą... gdy Bóg mówi, słuchaj... słuchaj uważnie, to ważny przekaz... nie lekceważ sygnałów płynących od twojej duszy... ona chce ci pomóc w codziennych zmaganiach... abyś wypełnił swoje przeznaczenie... abyś zrobił to co masz zrobić... słuchaj... Bóg mówi... nadstaw uszy... ustaw swój radar... odbierz sygnał... to On... On przemawia... przez twoje serce... wsłuchaj się w tą pieśń słów... odczuj ukojenie... to fala spokoju do ciebie przychodzi... tak... już wiesz co masz robić... a tak długo się szarpałeś z życiem... niepotrzebnie... teraz już wiesz... więc idź... i wypełnij swoją misję... misję naprawy świata... oraz siebie samego. Pokłoń się Stwórcy Wszechświata... dzięki niemu możesz odczuwać miłość... to On cię stworzył... On cię wybrał... więc idź już... nie wahaj się... działaj... powoli... ale zarazem stanowczo... to już czas... czas, abyś się w pełni przebudził... otwórz oczy, otwórz serce, otwórz swoje wnętrze na Boską falę Miłości... nadchodzi... zbliża się... jest coraz bliżej... już... już jest... wlewa się w ciebie... wypełnia cię całego... po same brzegi... aż się wylewa... promieniujesz tym... promieniujesz błogością samego Stwórcy... jak warto się otworzyć na Boga... o tak... (napisane 19.03.2016)


Przemyślenia o zmarzniętym sercu

Gdy twoje serce jest zimne, gdy straciło już swój blask pozwól, aby Bóg je ożywił, nie skazuj swojego serca na bycie w wiecznej zmarzlinie... ono chce żyć, chce odczuwać, chce współczuć, chce kochać... pozwól sercu wyjść z tej skorupy, pozwól mu na to... proszę... ono się domaga tego... uwolnij je z niewoli... proszę... rozbij tą twardą skorupę stworzoną z grzechu i nienawiści... niech zło się obróci w proch, niech miłość zaleje mrok, niech miłość wypełni twoje ciało i duszę... niech nastąpi transformacja... niech serce ponownie ożyje... lód się topi, grzech się rozpuszcza... serce odmarza... zaczyna promieniować... miłość się ponownie w nie wlewa... kanały Boskiej Energii ponownie są uruchamiane... ożywasz... stajesz się ponownie człowiekiem... nie bestią bez serca... tylko człowiekiem... jak dobrze ponownie stać się sobą... (dodatkowo daję link do mojego starego artykułu: Już czas, aby ponownie stać się sobą) (napisane 19.03.2016).

cdn...

Dobry Samarytanin