NASZE DOŚWIADCZENIA

MOJE DOŚWIADCZENIA Z "DIETĄ" W ROKU 2016
WYBIERZ ROK: 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016

STYCZEŃ 2016
01.01.2016
.[65,5.kg] Dzisiaj byłem w 100% na samych surowych owocach i surowych sokach... i tak też będzie w następnych dniach.
02.01.2016 [65,5 kg]
03.01.2016 [65,4 kg]
Dzisiaj mijają 4 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
04.01.2016
.[65,1.kg]
.Dzisiaj po raz pierwszy w życiu jadłem pomelo (LINK!) - mówiąc szczerze jest całkiem ok... dużo soku ma a to duży plus, taki trochę grejpfrut i pomarańcz w jednym ^^
05.01.2016.[65,4.kg].Dzisiaj mam pewien większy kryzys od jedzenia tylko owoców...
06.01.2016.[65,4.kg].Dzisiaj zrezygnowałem z bycia w 100% na surowych owocach i surowych sokach... zbyt wysoka poprzeczka jak dla mnie... wydaje mi się, że minusem jest to, że stosowałem przy takiej diecie post od 18:00 do 8:00... no i występuje tu zdecydowanie zbyt duża monotonia w pożywieniu... non stop mandarynki, pomarańcze, jabłka... i ew. banan dla odmiany... w lecie byłoby łatwiej... no ale... na razie wracam do mniej restrykcyjnej diety, to był tylko taki eksperyment... chociaż myślałem, że dam radę dłużej wytrzymać...
07.01.2016.[65,1.kg]
08.01.2016
.[64,9.kg]
09.01.2016
.[65,0.kg]
10.01.2016
.[65,3.kg]
11.01.2016
.[65,0.kg]
O 5:21 w moim śnie ponownie pojawił się Genesis Sunfire... sen nie wydawał się zbyt istotny... dostrzegłem go pośród tłumu ludzi, pomachałem mu, poszedłem w jego kierunku, następnie dosiadłem się do niego w jakby jakimś barze (przepychając się uprzednio przez krzesła), po pewnej chwili on wstał i poszedł dalej, wtedy ja również wstałem i poszedłem za nim... jak widzimy motyw inedii pojawia się w moich snach co jakiś czas, to raczej dobry znak :)
12.01.2016
.[64,8.kg]  Dobrze, że pojawiają się już w hipermarketach arbuzy, bardzo je lubię i mają w sobie sporo wody co jest dla mnie dużym plusem... można zjeść takiego arbuza i jest się w pełni nawodnionym, nie trzeba co chwilę popijać wody z butelki. Ostatnio piję również sporo soku z pomarańczy. Chciałem jeszcze dodać, że nie mam obecnie żadnych problemów w związku z rzuceniem pieczywa, w sensie nie ciągnie mnie do niego... jedynie może czasem lekko na pizze mam ochotę ale nie jest to jak na razie na tyle silne abym musiał ulec - pewnie w swoim czasie i to pragnienie "umrze" (trzeba podkreślić również, że pizza to nie tylko "pieczywo" ["ciasto"] ale i ser i inne składniki)... tak czy siak jest bardzo dobrze... mam wrażenie, że pieczywo odpadło ode mnie w sposób naturalny... całe przejście od jedzenia pieczywa do nie jedzenia go wcale trwało z kilka tygodni... początkowo zacząłem jeść mniej pieczywa, później czasami go wcale nie jadłem, aż w końcu skusiłem się na bułkę i złamałem na niej zęba (25.11.2015) i od tego się zaczął mój "pieczywowy post"... aż dziwne, że idzie tak łatwo... mój organizm jeszcze pewnie musi się z pieczywa trochę oczyścić... przebudować się tak jak trzeba... w końcu kiedyś codziennie dostawał pieczywo jako "paliwo"... ale od około 1,5 miesiąca już tak nie jest i jest mi z tym bardzo dobrze :)

13.01.2016.[65,1.kg]
16.01.2016.[65,4.kg]
19.01.2016
.[66,1.kg]
21.01.2016
.[66,1.kg]
22.01.2016
.[66,1.kg]
24.01.2016
.[66,0.kg]
Ostatnio prawie wcale nie jadam łososia w warzywach czy śledzi, jakoś znudziły mi się te dania (co nie oznacza, że w przyszłości innych rodzajów łososia nie będę jadł). Obecnie przeważa w mojej diecie arbuz i sok z pomarańczy, do tego jabłka i ew. banany... jem mniej mandarynek chociaż to też zależy od dnia... nie jestem w 100% na surowo ale jest całkiem ok. Muszę jeszcze dodać, że moja dieta czasem z dnia na dzień się mocno zmienia, dzień dniowi nie równy, warto o tym pamiętać ;)

25.01.2016 [65,8 kg] Dzisiaj mija 2 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
26.01.2016 Dzisiaj około 8:15 miałem sen, w którym byłem w restauracji i jadłem kluski z jakimś sosem ale szybko je wyplułem... odstawiłem je i zacząłem jeść mandarynki, które mi bardzo smakowały, następnie wsiadłem w autobus i pojechałem w kierunku "swojego miasta" - jak mniemam sen mówi o moim oczyszczaniu się z klusków, przestawianiu się na owoce i dalszej "podróży" :)
27.01.2016
.[65,5.kg] Dzisiaj o 6:30 gdy znajdowałem się w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem (widząc siebie leżącego w łóżku) zobaczyłem nad sobą (bardziej w okolicy nóg) Genesis Sunfire w jakby eterycznej formie (wydaje mi się, że był on chyba nawet lekko przezroczysty ale na 100% pewien tego nie jestem) - prawdopodobnie było to jego "Wyższe Ja" - dostałem od niego pewien przekaz (z tego co pamiętam był on po angielsku) ale niestety nic nie zapamiętałem (pewnie z jakiegoś powodu tak musiało być).
28.01.2016.[66,2.kg]
30.01.2016
.[65,7.kg]
Dzisiaj nad ranem śniło mi się jak jadłem pizze... to dobry znak, oczyszczam się z jakichś toksyn związanych z tym daniem :)
31
.01.2016.[65,7.kg]

LUTY 2016
01.02.2016
.[65,6.kg]
02.02.2016
O 5:06 miałem sen, w którym jadłem ciasto... a później miałem pretensje do mamy, że okazało się, że jest tam cukier (a podobno miało go tam nie być) i się mocno zdenerwowałem... - jest to kolejny sen, w którym coś niezdrowego jem, to dobrze, widocznie moja owocowa dieta skutkuje dobrym oczyszczaniem organizmu :)
03.02.2016 Dzisiaj mijają 5 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
04.02.2016.[65,5.kg]
05.02.2016 Gdy rozkroję arbuza i nie jest na tyle idealny aby jeść go normalnie wrzucam go do blendera aby przerobić go na sok... nie mniej jednak zawsze gdy wlewałem owy sok z arbuza do kubka były w nim pestki i tego typu "śmieci", które sprawiały, że picie tego soku nie było do końca komfortowe. Wymyśliłem dzisiaj, że świetnym sposobem jest przepuszczenie owego soku przez spore sitko (do miski), odfiltowuje w ten sposób wszystkie "zanieczyszczenia" i pozostaje sam pyszny sok. Tak oto wygląda moja "arbuzowa zupa" :)
08.02.2016.[65,5.kg]
10.02.2016.[65,7.kg]
1
2.02.2016.Wyjątkowo spodobały mi się moje "arbuzowe zupy", piję je codziennie :)
14.02.2016.[66,0.kg]
1
5.02.2016
Dzisiaj sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku normalnym uchwytem (podchwyt), udało mi się zrobić 16 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania). Sprawdziłem też ile zrobię ich nachwytem, zrobiłem 13... jak na mnie to nie tak źle ;)
16
.02.2016.[66,3.kg] Śniło mi się dzisiaj, że zajadałem się czekoladowymi "paluszkami" - widocznie oczyszczam się jeszcze z jakichś produktów zawierających w sobie cukier.
19.02.2016.[66,
5.kg]
21.02.2016.[66,3.kg]
23.02.2016.[66,2.kg] około 6:20 miałem sen, w którym widziałem Genesis Sunfire, który w swoim domu udzielał wywiadu jakiemuś dziennikarzowi... następnie znalazłem się wraz z Genesis Sunfire wewnątrz jakiegoś drewnianego statku, po chwili wyjrzałem na zewnątrz (jakby przez okno, szparę) i zobaczyłem tam jakichś żołnierzy, mieli oni jakby za zadanie trochę "przytopić" nasz statek ale zarazem było podkreślone, że to tylko taki test (próba dla nas) - tak czy siak nie zauważyłem aby woda wdarła się do statku, bardziej to chyba przypominało wodowanie niż "zatapianie". Tak czy siak nasz statek ruszył... wyjrzałem przez jeden z górnych włazów (to samo zrobił Genesis Sunfire - każdy z nas miał swój właz do patrzenia)... zauważyłem po chwili żołnierzy znajdujących się na pewnej kładce (która była przed nami), którzy do nas strzelali (ale nie mieli oni ostrej amunicji).. cały czas ledwo wystawałem z górnego włazu, byłem jedynie na tyle wychylony aby widzieć co się dzieje, nie więcej (aby nie "oberwać"), Genesis Sunfire również tak robił. Po pewnej chwili dotarliśmy do końca naszej podróży (płynęliśmy przez cały czas jakby wąskim strumykiem a po bokach było miasto, w którym żyję). Gdy już dopłynęliśmy do końca "testu" wysiedliśmy (on pierwszy to zrobił). Następnie szliśmy ścieżką pod górę... ja szedłem bodajże pierwszy... pamiętam, że z prawej strony mijaliśmy jakąś z tego co pamiętam martwą żabę po "chemioterapii"... po chwili gdy szedłem ścieżką z małych krzaczków przy drodze zaczęły wyskakiwać różne "trujące" żaby, omijałem je jak umiałem, minąłem wiele takich niespodziewanych żab. Gdy owe żaby już minąłem obejrzałem się do tyłu i zauważyłem, że obok Genesis Sunfire jest jakaś (niższa od niego) dziewczynka (w żółtej sukience) a z tyłu biegnie do nich druga (wysoka, w czerwonej sukience) z aparatem fotograficznym i chce im zrobić zdjęcie... ustawili się do niego (na jakby samej górze ścieżki, którą podążaliśmy), ja szybko do nich podbiegłem i zapytałem czy również mogę z nimi zrobić sobie zdjęcie, wysoka dziewczyna powiedziała, że nie ma sprawy i po uśmiechnięciu się zostało nam zrobione bodajże aż kilka zdjęć. Owy sen ewidentnie nawiązuje do snu z 13.12.2015 (LINK!).
25.02.2016 [66,0 kg] Dzisiaj mija 3 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
26.02.2016 [65,4 kg]
28.02.2016 [65,6 kg]
29.02.2016
.[65,4.kg] Ostatnio mój sok z arbuza zawiera również w sobie kiwi i mandarynki - całkiem dobrze smakuje :)

MARZEC 2016
01.03.2015
.[65,5kg]
Wciąż praktycznie codziennie chodzę na spacery, w tym często biegam podczas nich. Obecnie moja dieta to jakieś 80-90% surowizny... w tym zdecydowana większość to surowe soki (przede wszystkim z arbuza ale też i czasem z pomarańczy)... jem też jabłka, czasem mandarynki... banany mi się jakoś obecnie mocniej znudziły... z innych dań jadam różnego rodzaju sałatki, jajko na twardo oraz często też jem łososia.
03.03.2016 [65,8 kg] Dzisiaj mijają 6 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
04.03.2016 [65,5 kg]
06.03.2016
Dzisiaj mija trzecia rocznica moich domowych ćwiczeń.
07.03.2016 [65,9 kg]
08
.03.2016 O 3:44 miałem sen, w którym podążałem za Genesis Sunfire... niestety gdy się obudziłem nie byłem w stanie sobie tego snu dobrze przypomnieć, praktycznie cały przepadł... ale widocznie tak musiało być... tak czy siak z tego co pamiętam nie było niczego złego w tym śnie, po prostu za nim podążałem.
09.03.2016 [66,3 kg] O 4:48 i 6:59 miałem sny z Genesis Sunfire - były dłuższe i bardziej znaczące od tego wczorajszego snu... ale nie mniej jednak uznałem, że nie są tak istotne aby je dokładnie zapamiętywać i spisywać... po prostu muszę dalej robić swoje i pokonywać kolejne przeszkody na swojej drodze ku wolności.
10.03.2016 [65,9 kg]
Od dzisiaj pobędę sobie trochę na samych owocach i sokach z nich zrobionych :)
11.03.2016 [66,0 kg]
12.03.2016 [65,6 kg] Jakieś 90% tego co jem to surowy sok (arbuz + kiwi + mandarynki)... reszta to jabłka.
13.03.2016 [65,3 kg] Jak na razie jest całkiem spoko... sok z pomarańczy smakuje jak zwykle bardzo dobrze :)
14.03.2016 [65,7 kg]
15.03.2016 [65,3 kg] Trzeba się wspomóc wodą z solą... bo sporo myśli o "toksycznym" jedzeniu się we mnie pojawia ;)
16.03.2016 [65,5 kg] Jutro już kończę swoją przygodę z byciem tylko na owocach (właściwie to w 90% byłem na owocowych sokach [przede wszystkim z arbuza ale też i czasem z pomarańczy). Mógłbym spokojnie pobyć jeszcze na tej diecie z dobre kilka dni ale stwierdziłem, że na razie dam sobie na wstrzymanie, nie ma sensu tak szarżować, wszystko w swoim czasie. Ten eksperyment oceniam jako bardzo udany. Nie było to dla mnie jakimś nie wiem jakim wyzwaniem. Poradziłem sobie lepiej niż przypuszczałem, całe 7 pełnych dni :)
17.03.2016 [65,8 kg]
Dieta lekko zluzowana... i jak widać od początku jej zaczęcia straciłem jedynie 0,1 kg wagi ;)
18.03.2016 [65,9 kg]
19.03.2016
.[66,0.kg].O 2:47 miałem sen, w którym biegłem za Genesis Sunfire, starałem się go dogonić ale on bardzo szybko biegł... ja w swój bieg wkładałem bardzo dużo energii, czułem ten trud, wysiłek jaki robiłem... ostatecznie dogoniłem go (bo się zatrzymał) i mówię do niego (zdyszany), że muszę popracować nad swoją kondycją... po chwili znalazłem się w leciutko innym miejscu, on był 3 schodki wyżej ode mnie i mówi "do widzenia" lub "żegnaj" i się odwraca aby odejść, a ja szybko do niego zagadałem aby nie odchodził i on popatrzył na mnie i tak chwilę pobyliśmy i sen się zakończył. Robiony wysiłek we śnie zawsze mi się kojarzy z jakimś wysiłkiem w rzeczywistości, z jakimiś trudnościami do pokonania... jak się wszyscy mogą domyślić chodzi o dietę i trud jaki będę musiał w nią włożyć aby pójść trochę do przodu ^^
21.03.2016.[65,3.kg] Znowu mi się śniło, że coś jem we śnie... to dobry znak :)
22.03.2016.[65,3.kg] Ostatnio oznaczam swoje butelki z wodą markerem; do wody, do której dodaję różową sól himalajską dodaję napis "SÓL", a na butelkę, w której jest tylko woda daję napis "WODA"... i dzięki temu od razu wiem, po którą butelkę powinienem sięgnąć w zależności od wewnętrznej potrzeby ;) ... a tak w ogóle dzisiaj doszła do mnie nowa dostawa różowej soli himalajskiej (3 kg): LINK!
23.03.2016.[65,5.kg]
24.03.2016.[65,6.kg]
25.03.2016
Dzisiaj mija 4 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
2
6.03.2016.[65,3.kg] Ostatnio zacząłem jeść kiwi ze skórką (takie dojrzałem, miękkie) i stwierdzam, że są pyszne! Ostatnio jestem jakieś mniej więcej 85-95% na surowo, z czego oczywiście większość to surowy sok. Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku normalnym uchwytem (podchwyt), udało mi się zrobić 17 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania) (to o 1 powtórzenie więcej niż 15.02.2016). Sprawdziłem też ile zrobię ich nachwytem, zrobiłem 13, więc wyrównałem rekord z 15.02.2016).
2
7.03.2016.[65,1.kg]
2
8.03.2016.[65,0.kg]
29.03.2016 Dzisiaj sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 30 (pełnych, dotykając klatą ziemi; robiłem je jakieś 50 sekund)... ktoś powie, że to mało jak na tak długi staż ćwiczeń (3 lata i 1 miesiąc)... no ale jak zaczynałem ćwiczyć (około 01.03.2013) to nie byłem w stanie zrobić nawet 1 pełnej pompki... umiałem się położyć, ale nie umiałem się już podnieść, byłem bardzo słaby fizycznie... więc od 0 do 30 to nie taki zły wynik... jak na mnie ;) ... byłem naprawdę w kiepskiej kondycji "mięśniowej" te 3 lata temu... bardzo sobie zaszkodziłem nieświadomym głodowaniem w latach 2009-2010... ale dobrze, że się jako tako odbudowałem, to bardzo istotne... no i przez te wszystkie lata jakie zajmuję się dietą trochę zmądrzałem ;)
30
.03.2016.[65,3.kg]
100% na surowych owocach/sokach.
31.03.2016 [65,3 kg]
100% na surowych owocach/sokach.

KWIECIEŃ 2016
01.04.2016.[65,2.kg] Jeżeli będę jakiegoś konkretnego dnia w 100% na surowo to nie będę na razie o tym wspominać... po prostu co jakiś czas będę ew. pisać w ilu procentach ostatnio mniej więcej jestem na surowo (tak jak robię to co jakiś czas).
03.04.2016 Dzisiaj mijają 7 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
05.04.2016.[65,3.kg] Ostatnio jestem jakieś 90-95% na surowo z czego większość to surowe soki.
08.04.2016
.[65,7.kg]
10.04.2016.Ostatnio jestem jakieś 90-100% na surowo z czego większość to surowe soki.
11.04.2016.[65,2.kg] Dzisiaj mi się śniło jak zajadałem pizze, a raczej ciasto pizzowe... to dobry znak, toksyny opuszczają moje ciało :) Ostatnio też jem często śledzie... jakoś do nich wróciłem po pewnej przerwie. Tak czy siak nie czuję się jeszcze w pełni gotowy na 100% na surowo non-stop... chociaż na siłę pewnie mógłbym spróbować no ale... chcę jeszcze trochę pocisnąć tak 90-100%... a później się zobaczy :)
13.04.2016.[65,1.kg] Pamiętajcie... bez ciężkiego treningu nie dacie rady przejść na inedię... ćwiczcie ciężko, intensywnie... dajcie z siebie wszystko... a toksyny będą wychodzić a depresja przeminie na wieki :) ... i dodam jeszcze, że samo się nic nie zrobi! Pewne rzeczy trzeba sobie wypracować poprzez bycie wytrwałym i konsekwentnym! Nic samo do was nie przyjdzie jeżeli nie będziecie robić wysiłku w danym kierunku! Mnie czasem kusi na pewne potrawy (tak jakby pojawiały się w mojej wyobraźni), które jadłem w dzieciństwie, i które dawały mi wtedy szczęście... ale zapijam to surowym sokiem, wodą z różową solą himalajską i intensywnie ćwiczę/biegam i jakoś idę do przodu :)
14.04.2016.[65,2.kg]
15.04.2016
Dzisiaj bardzo mocno zmodyfikowałem swój trening... obecnie każdego dnia będę wykonywać te same ćwiczenia ale po jednej serii (kompleksowy trening całego ciała). Trochę mi jeszcze zajmie aby ustalić odpowiednią ilość powtórzeń itd ale czuję, że warto pójść już w tym kierunku... zresztą od dłuższego czasu się do tego zbierałem... i tak się zastanawiałem ostatnio czy dzisiaj nie zacząć tego nowego treningu i dzisiaj w nocy miałem sen, w którym moje nogi unosiły się do góry (pewnego rodzaju lewitacja) oraz sen, w którym tak jakby mój pokój był zalany bardzo czystą wodą - oba sny mi się bardzo dobrze kojarzą więc stwierdziłem, że to są znaki i postanowiłem przejść na nowy trening. Dodam jeszcze, że Genesis Sunfire ostatecznie ćwiczył 5 minut dziennie, i to intensywnie... mi ten trening zajmuje około 13 minut i 15 sekund no ale... i tak ostatecznie wyjdzie mnie to znacznie krócej niż ćwicząc tak jak robiłem to wcześniej... no i efekty powinny być takie same albo może i lepsze... zobaczymy. Dzisiaj również spędziłem sporo czasu na spacerowaniu i bieganiu... w sumie jakieś 2-2,5h... i czuję, że tego mi było trzeba... moje nogi się "zdeczka" zmęczyły ale było fajnie... takie dłuższe spacery dobrze wpływają na ciało i na ducha :)
17.04.2016.[65,3.kg]
19
.04.2016.[65,6.kg] Przed zaśnięciem zadałem pytanie czy mam dalej kontynuować swoją dietę mocno na surowo czy może coś mocniej zmienić... i w nocy miałem sen (o 3:58), w którym byłem w sklepie a w nim były same owoce i to w ogromnych ilościach... arbuzy, jabłka, winogrona... i wkładałem je do koszyka... później o 5:13 miałem kolejny tego typu sen... a następnie (w kolejnym śnie) widziałem przed sobą twarz Genesis Sunfire... i po pewnym czasie zaczął do mnie mówić... ale mówił on do mnie zbyt cicho abym mógł cokolwiek usłyszeć hmm... a w jeszcze kolejnym śnie widziałem go siedzącego na plaży (był upał) z dwiema innymi osobami... interesujące sny mi się pojawiły hmm...
20
.04.2016
.Ostatnio jestem jakieś 90-95% na surowo z czego większość to surowe soki.
22
.04.2016.[65,6.kg]
25.04.2016
Dzisiaj mija 5 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
26.04.2016 Już się trochę przyzwyczaiłem do mojego nowego treningu i stwierdzam, że był to strzał w dziesiątkę :) ... czasem jak mi się nudzi czy czuję wewnętrzną potrzebę to wykonuje w późniejszym czasie jakieś dodatkowe ćwiczenia.
2
7.04.2016.[65,0.kg]
30.04.2016.[64,9.kg]

MAJ 2016
01
.05.2016.[64,8.kg] Ostatnio jestem jakieś 90-95% na surowo z czego większość to surowe soki (dzisiaj dość mocno pocisnąłem na sokach). Właśnie obliczyłem, że ta dłuższa trasa, którą czasem chodzę (np dzisiaj) wynosi około 10,2 km (do max 2h nią idę... chociaż jak trochę biegnę to wychodzi sporo krócej)... a ta krótsza, którą chodzę praktycznie codziennie (również dzisiaj nią szedłem) wynosi około 3,5 km (kiedyś wynosiła około 3,7 km, gdyż szedłem lekko inaczej). Tak czy siak ruch przy zdrowej diecie jest bardzo wskazany... pomaga usuwać toksyny z organizmu, warto o tym pamiętać ;)
02.05.2016.[64,
5.kg] Dzisiaj kupiłem 15kg pomarańczy (abym miał zapas bo jutro sklepy są nieczynne)... przydźwigałem je (w plecaku i siatce) ze sklepu oddalonego o około 3,3 km od mojego domu... to był dobry trening... i w nagrodę wypiłem sobie po powrocie do domu 1,5 litra soku z nich zrobionego :)
03.05.2016 [64,2 kg]
Dzisiaj mijają 8 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano. Waga mi ostatnio spada chyba z powodu, że trochę mocniej cisnę na sokach.
04.05.2016 [64,5 kg]
05.05.2016 [65,0 kg]
06.05.2016 [65,1
.kg] Zauważyłem, że jak się wypije jakieś 1,5 litra soku z pomarańczy na raz to właściwie nic się złego nie dzieje... ale jak się wypije tyle soku z arbuza to może za jakiś czas (ale nie musi) pojawić się ból brzucha na jakieś 15? minut. Ostatnio jakoś picie soku z pomarańczy mi mocniej podchodzi... ale oczywiście sok z arbuza również piję. W ogóle bycie na prawie samych sokach jest bardzo ciekawe... człowiek czuje się taki lekki i subtelny. Duży skok czułem przy rzuceniu rafinowanego cukru i kolejny taki skok czuję przy piciu prawie samych soków. Przy rzuceniu pieczywa praktycznie niczego specjalnego nie odczułem w porównaniu do tych dwóch "skoków". Chciałem jeszcze wspomnieć, że umysł naprawdę może mieć problemy z myślą, że już nigdy więcej czegoś naprawdę smacznego nie zjemy (w sensie czegoś niezbyt zdrowego). Mojemu umysłowi też się to na pewnym etapie mocno nie podobało i stawiał silny opór, nie chciał tego zaakceptować (bo to takie jakby odbieranie sobie "szczęścia", ale jest to "narkotyczne szczęście"), ale z czasem musiał się poddać... jeszcze trochę czasem się stawia, ale ogólnie jest już na "wycofaniu", wie, że nie ma szans i że trzeba pójść właściwą drogą... i że jest to nieuniknione niezależnie od wszystkiego więc nie ma sensu walczyć... trzeba zaakceptować jak się sprawy mają i przejść co należy przejść, wszystkie etapy oczyszczenia, mój umysł już w sumie to wie chociaż jak pisałem wcześniej czasem jeszcze się stawia. Ewidentnie wiem, że ten rok pod względem diety jest dla mnie bardzo ważny, dużo się dzieje... następny rok będzie już chyba łatwiejszy.
09.05.2016 Chciałem zaznaczyć, że moje zęby naprawdę odczuwają to, że nie jem rafinowanego cukru... praktycznie nie tworzy się u mnie żadna próchnica... nie ma porównania z tym co było kiedyś (5-8 wizyt u dentysty rocznie)... dwa różne światy... to że rzuciłem dodatkowo pieczywo pewnie też działa mocno na moją korzyść... ale rafinowany cukier to największy szkodnik dla zębów... to on odżywia bakterie jakie są na zębach, które je niszczą... trzeba zabrać im papu a problemy z próchnicą się skończą.
10.05.2016 [64,9.kg]
12.05.2016
O 5:10 miałem sen, w którym zajadałem się pieczywem... czyli jest to kolejny krok w dobrą stronę, w stronę oczyszczenia :) Właśnie zmierzyłem ile czasu zajmuje mi przygotowanie 1,5 litra soku z pomarańczy (z umyciem wszystkich przyrządów) - 8 minut i 50 sekund.
15.05.2016 [64,5.kg]
16.05.2016 [64,5
.kg]
Dzisiaj obliczyłem, że do sklepu (Lidl), w którym są obecnie tanie pomarańcze (które kupuję) jest 2,25 km... czyli w obie strony wychodzi równo 4,5 km (od niedawna zacząłem tam chodzić) - ta informacja jest chyba bardziej dla mnie niż dla tych co to czytają... ale chcę dokładnie wiedzieć (i mieć to zapisane) ile kilometrów mam do pewnych "punktów"... w końcu te dystansy często pokonuję i jak mam to obliczone to od razu wiem jaki dystans danego dnia przemierzyłem. Dziennie przemierzam dystans od 3,5 km (moje minimum) do nawet 13,5 km (górna granica).
17.05.2016 Obecnie śpię około 8 godzin dziennie (i ciężko jest mi spać dłużej)... a jeszcze z kilka miesięcy temu było to z 10 godzin... a nawet i dłużej... zmiana diety jednak mocno wpływa na ten aspekt. Ostatnio jestem jakieś 95-99% na surowo z czego większość to surowe soki.
20.05.2016 [64,5.kg]
22.05.2016 [64,5
.kg]
23.05.2016
Dzisiaj jest poniedziałek i stwierdziłem, że przez cały tydzień będę zapisywać ile zrobiłem kilometrów spacerując/biegając - dzisiaj było to 11,1 km - trzeba również pamiętać, że maksimum w 50% przemierzonego dystansu podczas moich spacerów mam na sobie plecak pełen zakupów + ew. siatkę... oczywiście nie będę celowo chodził więcej tylko po to, aby wynik końcowy był "lepszy".
24.05.2016
Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 32 (pełnych, dotykając klatą ziemi)... to o 2 więcej niż 29.03.2016... a to oznacza, że będąc bardzo mocno na surowych sokach można zwiększać swoją siłę :) Dzisiaj przeszedłem 5,5 km.
25.05.2016 [64,5 kg] Dzisiaj mija 6 miesiąc od rzucenia pieczywa :) Dodatkowo przechodzę dzisiaj na 100% na surowo. Dzisiaj przeszedłem 11,1 km... a tak w ogóle przypomniałem sobie, że jakiś czas temu gdy zrobiłem zakupy (arbuzy i pomarańcze) to mój plecak ważył 13 kg (sprawdziłem jak wróciłem do domu na wadze elektronicznej)... + jeszcze miałem siatkę z dobre kilka kg... tak czy siak przeszedłem tak 3,3 km... co mówiąc szczerze mnie trochę zmęczyło... ale obecnie staram się nie dźwigać, aż tak dużo (jak na mnie)... tak czy siak stwierdziłem, że warto o tym wspomnieć... dodam jeszcze, że dźwiganie tych wszystkich zakupów traktuję jako część mojego treningu wydolnościowego.
26.05.2016 [64,3 kg] Dzisiaj przeszedłem/przebiegłem 13,45 km.
27.05.2016 [64,5 kg] Dzisiaj przeszedłem/przebiegłem 5,7 km.
28.05.2016.[64,5.kg].Dzisiaj przeszedłem/przebiegłem 4,5 km... a kilka godzin później 10,2 km w czasie 1h 22 min (+- 2 min)... moje nogi były już trochę zmęczone poprzednim "spacerkiem" no ale... jakoś mnie tak naszło, aby jeszcze sobie trochę pospacerować/pobiegać. Na tej dłuższej trasie jest aż 18 świateł drogowych więc nie da się biec non-stop... pomijając już fakt, że i tak nie dałbym rady biec non-stop, ale patrząc na to jaką kondycję miałem kiedyś a jaką mam teraz to stwierdzam, że jest bardzo duży postęp. Czyli w sumie dzisiaj przeszedłem/przebiegłem 14,7 km... trochę ponad mój górny limit no ale... to tylko takie umowne limity.
29.05.2016 [64,5 kg] Dzisiaj przeszedłem
/przebiegłem 10,2 km. W sumie w ostatnich 7 dniach przeszedłem 71,75 km, co daje średnio dziennie 10,25 km... w sumie całkiem dobry wynik. Ponad 2 lata temu (jak zacząłem regularnie chodzić na spacery) robiłem średnio tylko 3,7 km dziennie (i wtedy jeszcze nie biegałem).
Gdy wracałem z dzisiejszego "spacerku" stwierdziłem, że moje palce u rąk są spuchnięte... a było tak dlatego, że podczas rucchu nasze serce mocniej pracuje i przepompowuje szybciej krew i w moich palcach dohodziło do sporego jej przepływu... jak mniemam szybciej w ten sposób są usuwane z naszego ciała różne toksyny, złogi, blokady itp. Oczywiście jak mniemam całe moje ciało było w pewien sposób "spuchnięte"... ale to jest pożądane... aby tak "spuchnąć" każdego dnia. Nie przez przypadek badacze mówią, że chodzenie jest najlepszym lekiem na depresję... i to bez skutków ubocznych.
30.05.2016 [64,3 kg]
31.05.2016
Ostatnio zwiększyłem ilość dodawanej różowej soli himalajskiej do 2,5-3 małych łyżeczki na 1,5 litra wody.

CZERWIEC 2016
02.06.2016 [64,2 kg]
03.06.2016
.[64,3.kg] Dzisiaj mija 9 miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano. Dzisiaj również jest 10 dzień 100% na surowo (z czego większość to surowe soki). Dzisiaj jakoś mnie mocno kusiło na zjedzenie czegoś niezdrowego (czego i tak bym nie zrobił)... musiałem się wspomagać większą ilością różowej soli himalajskiej, aby "odgonić" te pokusy.
04.06.2016.[64,5.kg]
06.06.2016
Dzisiaj stwierdziłem, że warto jednak użyć wózka na zakupy (co też uczyniłem)... dźwiganie po 15-20kg bywa czasem zbyt męczące (chociaż rzadko aż tyle dźwigam no ale...)... a zaoszczędzoną energię zawsze mogę wykorzystać na dalszy spacer/bieganie.
07.06.2016.[63,9.kg] Dzisiaj jest 14 dzień 100% na surowo (z czego większość to surowe soki) - po 18:00 stwierdzam, że wyrównałem tym samym mój stary rekord sprzed prawie 3 lat (22.08.2013-05.09.2013).
08.06.2016.[63,
6.kg] Po 2 tygodniach będąc 100% na surowo schudłem 0,9 kg - oczywiście starałem się jeść tyle ile trzeba, bez głodzenia się. Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 33 (pełnych, dotykając klatą ziemi)... to o 1 więcej niż 25.05.2016... a to oznacza, że będąc 100% na surowo od 2 tygodni (z czego zdecydowana większość to surowe soki) można zwiększać swoją siłę :)
09.06.2016.[63,6.kg]
10.06.2016
.[63,8.kg]
11.06.2016
.[63,9.kg]
Od jakiegoś czasu właściwie piję tylko wodę z różową solą himalajską... zwykłą wodę mam w owocach. Jakieś 90-95% mojej diety to sok z arbuza i pomarańczy... reszta to owoce... czasem jakieś warzywo, ale bardzo rzadko.
12.06.2016.[63,6.kg] Dzisiaj po raz pierwszy przebiegłem odcinek 3,4 km (to moja taka krótka trasa spacerowa) bez zatrzymywania się (pomijając zatrzymanie się 2x na czerwonym świetle)... jak na mnie to naprawdę super wyczyn. Sporo czasu zajęło mi osiągnięcie tego no ale... wreszcie się udało! :) ... a jakieś 15 min przed tym "wyczynem" miałem spacer z zakupami (odcinek około 3 km) więc dodatkowo byłem trochę zmęczony... no i jeszcze dodam, że dzisiaj jest 19 dzień 100% na surowo :)
13.06.2016.[63,5.kg]
14.06.2016
.[63,5.kg]
21 dzień 100% na surowo (równo 3 tygodnie).
15.06.2016.[62,9
.kg].Na razie odpuszczam bycie 100% na surowo... muszę trochę "odpocząć" od tak restrykcyjnej diety... ale sam fakt podjęcia tego "wyzwania" był dobrym pomysłem... i w sumie było warto... mam trochę nowych przemyśleń. Będąc 3 tygodnie na samej surowiźnie (prawie pełny liquidarianizm) schudłem 1,6 kg... oczywiście schudnięcie nie było moim celem ani niczym takim... ale na takiej diecie po prostu tak się dzieje. Dodam jeszcze, że o 6:45 miałem znaczący sen... widziałem w nim Genesis Sunfire, który brał udział w zapasach z jakimś mocno umięśnionym kolesiem... poprosiłem mojego kolegę (który stał obok mnie), aby zrobił mu (GS) kilka zdjęć... mój kolega tak uczynił... i po pewnym czasie zapasów Genesis Sunfire przegrał... widziałem go po chwili jak szedł z prawą ręką w temblaku... podbiegłem do niego i dziękowałem mu po angielsku za jego przekaz... po chwili wszedł do jakiegoś pokoju i usiadł na kanapie... ja jeszcze raz na szybko mu podziękowałem... następnie wyszedłem z tego pokoju i poszedłem do takiego stolika, przy którym siedział mój kolega a na stoliku czekały na nas frytki... w moim mniemaniu owy sen mówi o tym, że dieta 100% na surowo utrzymywana przez długi czas była dla mnie zbyt silnym przeciwnikiem i poległem wracając do mniej restrykcyjnej diety - z jednej strony ten sen mówi o mojej porażce, a z drugiej strony o tym, że nie jestem jeszcze gotowy na tak wysokie loty... może kiedyś... muszę sobie dać więcej czasu w tym aspekcie. Tak czy siak moja dieta zbytnio się nie zmieni w najbliższym czasie, mam zamiar być jakieś 90-95% na surowo... jakoś tak... więc to tylko takie lekkie zluzowanie diety.
16.06.2016.[62,8.kg]
17.06.2016
.[63,0.kg]
18.06.2016
.[63,0.kg]
19.06.2016
.[62,8.kg]
20.06.2016.[62,7.kg] Ostatnio jestem jakieś 90-98% na surowo. Ostatnio przestałem pić sok z pomarańczy... piję jedynie sok z arbuza.
21.06.2016.[62,7.kg]
22.06.2016.[62,6.kg] Ostatnio dodaję 3-3,5 małej łyżeczki różowej soli himalajskiej na 1,5 litra wody.
23.06.2016.[62,8.kg]
24.06.2016.[62,6.kg] Ostatnio przemierzam dziennie od około 7 km do około 10 km. Dzisiaj zrobiłem 10 km w sporym upale, było około 35C... i jak wróciłem zrobiłem sobie 1,5 litra soku z arbuza... mmm... pychota :)))
25.06.2016 Dzisiaj mija 7 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
26.06.2016.[63,0.kg] Dzisiaj przytaskałem do domu 28,5 kg arbuzów... bez wózka na zakupy nie dałbym rady ^^ Pobiłem również dzisiaj mój rekord w podciąganiu się na drążku nachwytem (chwyt na szerokość barków) i zrobiłem 15 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania)... był to rekord nie pobity od 15.02.2016... zrobiłem to pomimo bycia tak mocno na surowo - obecnie około 98%... więc nie dajcie sobie wmówić, że na surowo nie można zwiększać swojej siły! :)
27.06.2016.[62,7.kg] Ostatnio jestem jakieś 98% na surowo.
29.06.2016.[62,6.kg] Dzisiaj kupiłem 34,5 kg arbuzów... w sumie 12 sztuk... takich małych... ale jakich pysznych! Dzisiaj był ostatni dzień promocji więc trzeba było zrobić zapasy! ^^

LIPIEC 2016
01.07.2016.[62,6.kg]
03.07.2016.[62,8.kg] Dzisiaj mija 10 miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku normalnym uchwytem (na szerokość barków - podchwyt), udało mi się zrobić 18 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania - chociaż ostatnie powtórzenie było już tak na pograniczu dobrej techniki, iż tak powiem, ledwo co je zrobiłem, no ale jednak je zrobiłem) (to o 1 powtórzenie więcej niż 26.03.2016). Ogólnie dzisiaj zmieniam lekko swój trening... ale nie będę pisać o szczegółach bo uważam, że każdy musi sam do swojego etapu, na którym się znajduje dopasować swój indywidualny trening, musi umieć go sam ułożyć i sam wcielić w życie oraz co jakiś czas wiedzieć jak go zmodyfikować... każdy z nas jest inny i trzeba o tym pamiętać... to co dobre dla mnie nie koniecznie będzie dobre dla kogoś innego dlatego nie ma sensu pisać szczegółowo o moich ćwiczeniach, które i tak co jakiś czas zmieniam.
05.07.2016.[62,8.kg]
0
6.07.2016.Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 35 (pełnych, dotykając klatą ziemi)... to o 2 więcej niż 08.06.2016 - ostatnio jestem jakieś 99% na surowo... i jeszcze raz podkreślę... będąc na surowo można zwiększać swoją siłę, nie dajcie się ogłupić ludziom, którzy twierdzą inaczej! Ostatnio mnie coś mocno naszło na nektarynki, są pyszne, mają idealną konsystencję i mają dużo wody, polecam! :)
07.07.2016.[62,
1.kg].Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 36 (pełnych, dotykając klatą ziemi)... to o 1 więcej niż wczoraj. Wciąż mi trochę waga spada... no ale widocznie tak musi być... w sumie na moje oko jem tyle ile trzeba... a nawet czasem mam wrażenie, że zbyt dużo się napycham... tak czy siak od owoców ciężko przytyć ;) ... jestem ciekawy na ilu kg moja waga się zatrzyma.
08.07.2016.[62,2.kg]
12.07.2016
.[62,6.kg]
13.07.2016
.[61,9.kg]
14.07.2016
.[62,1.kg]
17.07.2016
.[62,0.kg]
19.07.2016
.[61,9.kg]
20.07.2016 Ostatnio jestem jakieś 96-100% na surowo oraz chodzę/biegam średnio po 10 km dziennie. Dzisiaj i wczoraj kupiłem w sumie około 55kg arbuzów... zrobiłem sobie zapasy na dłuższy czas ^^
21.07.2016.[62,4.kg] Pobiłem dzisiaj mój rekord w podciąganiu się na drążku nachwytem (chwyt na szerokość barków) i zrobiłem 16 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania)... jest to o 1 powtórzenie więcej niż 26.06.2016.
23.07.2016.[61,6.kg] Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 37 (pełnych, dotykając klatą ziemi)... to o 1 więcej niż 07.06.2016. Picie wody z różową solą himalajską jest niezwykle ważne, nie zapominajcie o tym! Ja jej ostatnio piję dość sporo... mam wrażenie, że z każdym dniem coraz to więcej... mój organizm się po prostu jej domaga i to mocno... również czuję, że picie jej jest dla mnie wyjątkowo korzystne.
24.07.2016.[61,9.kg] Dzisiaj dowiedziałem się, że Genesis Sunfire powrócił do owoców/soków... trochę mnie to zdziwiło no ale... on wie co dla niego najlepsze i jaką drogą ma podążać, aby było dobrze.
25.07.2016
.[61,8.kg].Dzisiaj mija 8 miesiąc od rzucenia pieczywa :) Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku normalnym uchwytem (na szerokość barków - podchwyt), udało mi się zrobić 19 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania) - to o 1 powtórzenie więcej niż 03.07.2016.
26.07.2016 [61,4
kg]
28.07.2016 [61,6
.kg]
31.07.2016 [61,8.kg]

SIERPIEŃ 2016
03.08.2016 [62,5 kg] Dzisiaj mija 11 miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
04.08.2016 Dzisiaj zrobiłem 22 pełne pompki na uchwytach - można powiedzieć, że to mój obecny rekord... ale wiem, że jest on spokojnie do pobicia o kilka powtórzeń, ale na razie nie pali mi się z pobijaniem tego rekordu ;)
07.08.2016 Dzisiaj zrobiłem (dla testu) w jednej serii 50 przysiadów (minimum do połowy) (normalnie robię przysiady z wyskokiem i to w 2x mniejszej ilości)... i mówiąc szczerze moje nogi mocno je odczuły... chociaż mogłem zrobić ich więcej, ale nie chciałem przesadzać... pamiętajcie, że przysiady to ważna część naszego treningu! Ostatnio chodzę codziennie około 7 km (lub więcej)... ale bardziej intensywnie niż gdy przemierzałem trasę 10-cio kilometrową.
10.08.2016 [62,8 kg]
12.08.2016 [62,2 kg]
14.08.2016 Dzisiaj zrobiłem w jednej serii 100 przysiadów (minimum do połowy), to o 50 więcej niż 07.08.2016 - ogólnie został mi pewien zapas sił i mogłem robić dalej, ale nie chciałem jak na razie przesadzać... zresztą po tych 100 przysiadach miałem wyjątkowo zmęczone nogi... następnego dnia również.
16.08.2016 [62,6 kg]
19.08.2016 [62,5 kg]
22.08.2016 [62,7 kg]
24.08.2016
.[62,8.kg].Dzisiaj dotarło do mnie zamówione podwójne "kółko" do ćwiczeń na podłodze (LINK!). Pamiętajcie, że jeżeli macie sprzęt do ćwiczeń to jest dużo większa szansa, że będziecie od czasu do czasu na nim ćwiczyć... ale jak go nie będziecie posiadali to na pewno na nim nie poćwiczycie. Oczywiście można ćwiczyć bez jakiegokolwiek sprzętu, ale warto coś tam dokupić, aby urozmaicić swój trening i aby od czasu do czasu na niego "spojrzeć", gdy będzie się nam nudzić ;)
25.08.2016 Dzisiaj mija 9 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
26.08.2016
.Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie zrobię pompek... zrobiłem ich 40 (pełnych, dotykając klatą ziemi)... to o 3 więcej niż 03.07.2016.
27.08.2016 DZISIAJ MIJA CZWARTY ROK BEZ JEDZENIA (rafinowanego) CUKRU!
28.08.2016 [62,6 kg]
29.08.2016
Ostatnio jestem jakieś 95-100% na surowo - wciąż większość mojej diety to sok z arbuza, jem też trochę owoców, trochę pomidora, co jakiś czas jem również łososia - to przeważnie moje danie nie surowe, czasami bywa tym daniem gotowane jajko, albo jedno i drugie - oczywiście staram się jeść tyle, aby się najeść... chociaż muszę przyznać, że bycie tak mocno na sokach jest pewnego rodzaju wyzwaniem... obecnie już się trochę przyzwyczaiłem, ale chcąc nie chcąc nie jest to też takie hop-siup. Cieszę się, że udało mi się rzucić te kilka lat temu rafinowany cukier, nie wiem czy dałbym radę zrobić to ponownie, było to ekstremalnie trudne.

WRZESIEŃ 2016
01.09.2016 [62,5 kg]
03.09.2016 Dzisiaj mija ROK odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano (w tym czasie również nie piłem żadnych surowych soków; jedynie piłem wodę). Tak czy siak nie było dla mnie problemem "wytrzymanie" w tym krótkim poście każdego dnia przez rok... skoro ja mogłem to każdy może :)
05.09.2016 Dzisiaj zrobiłem 28 pełnych pompek na uchwytach - jest to o 6 więcej niż 04.08.2016 (wtedy nie robiłem swojego maxa). Zrobiłem dzisiaj również 35 pełnych (dotykając klatą podłogi) pompek z nogami na kanapie (41 cm) - obecnie jest to mój rekord.
06.09.2016 Dzisiaj zrobiłem 37 pełnych (dotykając klatą podłogi) pompek z nogami na kanapie (41 cm) - to o 2 powtórzenia więcej niż wczoraj.
07.09.2016 [62,5 kg]
08.09.2016 [62,3 kg]
Dzisiaj sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku trochę szerszym uchwytem (nachwyt), udało mi się zrobić 12 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania) - tak czy siak wiem, że ten rekord jest do pobicia.
09.09.2016 [62,4 kg] Dzisiaj śniło mi się jak zajadałem spore ilości "delicji", chyba jakieś cukrowe toksyny ze mnie wychodzą ;) Dzisiaj sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku trochę szerszym uchwytem (nachwyt), udało mi się zrobić 16 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania) - to o 4 powtórzenia więcej niż wczoraj. Dodatkowo sprawdziłem ile się podciągnę na drążku nachwytem
(chwyt na szerokość barków) i zrobiłem 17 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania)... jest to o 1 powtórzenie więcej niż 21.07.2016.
10.09.2016 [62,2 kg]
15.09.2016
Ostatnio jestem jakieś 90-95% na surowo... wciąż piję spore ilości soku z arbuza.
16.09.2016 [62,7 kg]
18.09.2016
Dzisiaj o 8:41 śniło mi się jak jadłem pieczywo... ale po chwili się zorientowałem, że przecież nie powinienem go jeść i zacząłem je wypluwać - proces oczyszczania postępuje ;)
23.09.2016 [63,2 kg]
25.09.2016 Dzisiaj mija 10 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
27.09.2016
Ostatnio skończyła mi się moja sól himalajska i dzisiaj rozpocząłem nową "paczkę" drobnoziarnistej różowej soli himalajskiej z Pakistanu (kolejne 4 kg) z firmy witpak.
30
.09.2016 [65,4 kg] Ostatnio zszedłem tak do 75-85% na surowo.
Dzisiaj ponownie sprawdziłem ile maksymalnie się podciągnę na drążku normalnym uchwytem (na szerokość barków - podchwyt), udało mi się zrobić 20 powtórzeń (pełnych, dobrych technicznie, bez bujania) - to o 1 powtórzenie więcej niż 25.07.2016.

PAŹDZIERNIK 2016
01.10.2016 [65,7 kg]
02.10.2016 [65,2 kg]
03.10.2016 Dzisiaj mija 13 miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
07.10.2016 [64,7 kg]
11.10.2016 [65,4 kg]
Około 4:20 miałem sen, w którym jadłem grzankę z żółtym serem i szynką - znowu nastąpiło jakieś moje oczyszczenie :)
15
.10.2016 [65,6 kg]
18.10.2016 [65,1 kg]
20.10.2016 [64,7 kg]
21.10.2016 [64,6 kg]
22.10.2016
.[64,6.kg].Dzisiaj zrobiłem w jednej serii 300 przysiadów (minimum do połowy), to o 200 więcej niż 14.08.2016 - ogólnie został mi pewien zapas sił i mogłem robić dalej, ale nie chciałem już przesadzać... zresztą po tych 300 przysiadach miałem wyjątkowo zmęczone nogi. Ostatnio sobie trochę kombinuję z lekko mocniejszym poszczeniem... piję więcej wody, mniej jem... ogólnie lekkie poszczenie to fajna sprawa... widać, że moja waga lekko spadła, ale i tak jestem w dobrej kondycji, co pokazują moje dzisiejsze przysiady ^^
23.10.2016.[64,9.kg].Dzisiaj mocno odczuwam nogi po wczorajszej serii przysiadów, oj mocne zakwasy są ^^
25.10.2016 Dzisiaj mija 11 miesiąc od rzucenia pieczywa :)
26.10.2016.[64,
7.kg]
29.10.2016.[64,2.kg]
30.10.2016
.[64,
3.kg]

31.10.2016.Od jakiegoś mniej więcej tygodnia (albo i dłużej) nie stosuję już mojej "diety arbuzowej", bo arbuzy jako tako się w sklepach pokończyły... nie mniej jednak ostatnio znowu się w niektórych sklepach pojawiły, ale już w nowych wysokich cenach więc na razie wracam do jako takiego "normalnego" jedzenia (oczywiście bez rafinowanego cukru, mięsa i pieczywa i z jakimiś owocami). Ostatnio też piłem sok z ananasa... 1 litr za 8 zł... trochę drogo jak na litr soku... ale pewnie tyle jest faktycznie wart... ogólnie pycha... i nie pasteryzowany... tylko ta cena... szkoda, że taka wysoka... chociaż teraz np. pomarańcze są w podobnej cenie i to za 1 kg... a z 1 kg pomarańczy można zrobić max 0,5 kg soku hmm!

LISTOPAD 2016
02.11.2016.[64,1.kg]
03.11.2016 Dzisiaj mija 14 miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
08.11.2016 [64,8 kg]
13.11.2016 [64,5 kg]
18.11.2016.[64,8.kg].Ostatnio polubiłem owocowe papki robione w blenderze z dodatkiem białego sera, całkiem smaczna "masa" z tego wychodzi.
23.11.2016.[64,3.kg]
25.11.2016 Dzisiaj mija ROK od rzucenia pieczywa (to postanowienie tyczy się wszelkich produktów wypiekanych z mąki takich jak: wszelkiego rodzaju bułki, produkty bułkopodobne, drożdżówki, bagietki, rogaliki, chleby, ciasta pizzowe itp).
26.11.2016.[64,1.kg]
.Ostatnio wróciłem do picia samej wody (bez różowej soli himalajskiej), gdyż poczułem, że jestem troszkę "przesolony"... muszę trochę odpocząć od owej "solanki".

GRUDZIEŃ 2016
01.12.2016.[64,5.kg] Ostatnio znowu trochę wróciłem do picia soku z pomarańczy ;)
03.12.2016.[64,5.kg] Dzisiaj mija 15 miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano
.
06.12.2016 Kupiłem sobie ostatnio kilka butelek soku z różnych owoców, który niestety jest pasteryzowany, ale nie ma żadnych dodatków (typu rafinowany cukier czy jakieś "E") i 100% tego co jest w butelce to wyciśnięty sok z owoców i mówiąc szczerze całkiem smacznie się to pije... obecnie w biedronce są takie soki po 4 zł za litr (Vital fresh), co jest całkiem niską ceną jak na tego typu produkt... a np. w E. Leclercu są takie ekologiczne nawet za 8zł za litr, ale to już trochę drogo, w końcu to tylko 1 litr... są też innych firm takie soki, ale już nie z upraw ekologicznych i są za 5-6 zł, wszystko jest kwestią producenta, bo jakość w niektórych przypadkach wydaje się taka sama... pytanie jedynie brzmi czy warto kupować taki sok skoro jest pasteryzowany? Ale pozostawię to bez odpowiedzi ;)
10.12.2016.[64,9.kg]
14.12.2016.[65,4.kg]
19.12.2016.[65,1.kg]

25.12.2016 [66,1 kg] Dzisiaj mija 13 miesiąc od rzucenia pieczywa.
27.12.2016 [65,7 kg]
29.12.2016 [66,0 kg]

31.12.2016
.[65,9 kg].KILKA SŁÓW KOŃCZĄCYCH TĘ SERIĘ: Postanowiłem, że nie będę więcej spisywać swoich doświadczeń z dietą. Nie ma już raczej sensu, abym tą serie kontynuował, pokazałem w tej serii trwającej 7 lat to co najważniejsze, że jak się ma jakiś cel to należy do niego dążyć i to przez długi czas. Sporo przez te 7 lat się nauczyłem i dowiedziałem o sobie, przeszedłem przez wiele różnych etapów, nauczyłem się sporo o diecie, oczyszczaniu, poszczeniu, wpływie ćwiczeń fizycznych na ciało i psychikę itd. Tak czy siak nie udało mi się stać inedykiem i sądzę, że jeszcze przez długi czas mi się to nie uda... o ile w ogóle kiedyś się to stanie... bo jak na razie to rezygnuję z prób stania się nim (według mnie jest to obecnie poza moim zasięgiem). Tak czy siak była to interesująca podróż i pokazałem, że jak się człowiek uprze to może pozbyć się swoich nałogów np. związanych z rafinowanym cukrem czy może bez uszczerbku na zdrowiu stosować np. krótki post każdego dnia przez długi okres czasu (jest to szczególnie korzystne dla osób otyłych i nie powoduje efektu jojo)... również pokazałem, że można nie jeść pieczywa przez długi czas i kompletnie nic złego się z tego faktu nie dzieje... oraz pokazałem to, że będąc bardzo mocno na surowo można zwiększać swoją siłę i wytrzymałość poprzez ćwiczenia fizyczne, regularne chodzenie na spacery i bieganie... wiele rzeczy jest możliwych tylko trzeba zrobić wysiłek, aby to urzeczywistnić. Wiadomo, że na początku nie będzie łatwo, ale dla chcącego i upartego nic trudnego! Sądzę, że w następnym roku nie będę w 100% przestrzegał mojego krótkiego postu od 18:00 do 8:00, chociaż myślę, że jako tako będę go stosował w zdecydowanej większości dni, gdyż jest on zbyt dobry, aby całkowicie z niego rezygnować. Do pieczywa możliwe, że też w małym stopniu wrócę - ale raczej na zasadzie raz na ruski rok. Mam zamiar dalej ćwiczyć i codziennie chodzić na spacery. Do mięsa i rafinowanego cukru nie mam zamiaru wracać (co do cukru to tyczy się to oczywiście wszelkiego rodzaju ciast, ciastek, czekolad, cukierków, lukrowanych drożdżówek itp. produktów oraz słodzenia czegokolwiek). Nie wiem czy wrócę do picia wody z różową solą himalajską, na obecną chwilę nie mam na to ochoty, ale któż to wie co będzie w przyszłości. PS. Oczywiście nie mogę w pełni zagwarantować tego, że to co napisałem powyżej odnośnie moich przypuszczeń na najbliższy czas będzie przeze mnie w stu procentach realizowane... w moim mniemaniu tak będzie, ale jak to się faktycznie potoczy to nie wiem, to już samo życie zweryfikuje, ale o tym już pisać nie będę, bo to koniec tej serii i jest to ostatni wpis na ten temat... mam jedynie nadzieję, że moje spisywanie swoich doświadczeń z dietą nie pójdzie na marne i że ktoś również podejmie działanie, aby uwolnić się z np. nałogu jedzenia rafinowanego cukru czy zrzuci niepotrzebną wagę... bo skoro ja zwykły człowiek mogłem do czegoś dojść w aspekcie diety czy ćwiczeń fizycznych to każdy może, trzeba jedynie poświęcić na to trochę swojego czasu i energii i po prostu niestrudzenie przeć naprzód.

KONIEC :)

Dobry Samarytanin