WIERSZE I OBRAZY

WIERSZE WIESŁAWY
(CZĘŚĆ 29)
LINK! DO CZĘŚCI 28

(5/12)

USŁYSZ GŁOS...



Życie to wielka tajemnica
... ale czym tak naprawdę jest?

To czym jesteśmy dzisiaj jest twoją wczorajszą myślą...
dzisiejsza twoja myśl zaowocuje jutro...
toteż bądź świadomym samego siebie
i obserwuj wszystkie swoje myśli...

te przychodzą i odchodzą
... ale pozostawiają po sobie płytsze i głębsze ślady
a te piszą twój jutrzejszy dzień... i twoją przyszłość...
dotrzyj w ciszy do własnej głębi i przeczytaj swój notes...

i wreszcie zrozum,
że wszystko w twoim życiu ma swój cel...
a kiedy to zrozumiesz twoje zwykłe życie
stanie się niezwykłym...

każdy smutek, każda trudność,
każda pokusa, każda radość
to wyzwanie dla twojej duszy
... i nic nie dzieje się przypadkiem...

twoja dzisiejsza trudność
to także twoja szansa na twój wzrost
... im większa ta trudność,
tym większa szansa puka w twoje drzwi...

a ty mówisz mi...
nie mogę znaleźć Boga...
nie rozumiem, czego ode mnie chce?
Ale twoja dusza wie...

to Bóg jest dla ciebie tą siłą twórczą,
która manifestuje się w twoim sercu jako piękna energia...
i wirujesz na swojej mistycznej orbicie
i trzymasz w ręku złotą wiązkę promieni...

twoje życie staje się nadzwyczajne...
twoje wiry wiary uziemiają się w ogrodach prawdy...
sam proces życia zaczyna karmić twoją duszę
... i wzrastasz duchowo

... i wiedz
duchowe przebudzenie nie jest wycofaniem z życia...
to nie samotne życie w klasztorze...
to sztuka życia, jak przeprowadzić innych przez piekło...

to świadomość twojego umysłu,
która ma siłę pioruna
i otworzy bramy wolności...
dla wszystkich zawieszonych nad przepaścią...

już dotknąłeś wszystkich doświadczeń
swoim sercem i mądrością
... osoba oświecona jest wrażliwa na całe życie
na wszystkich... dobrych i złych...

takiej osoby nie cieszy zło
zawsze ma nadzieję, że to się naprawi...
wie, że to zło jest jeszcze
uwięzione we własnym gniewie...

oświecenie to zrozumienie jedności wszystkich rzeczy...
to świadomość,
że jesteśmy odizolowani od siebie tylko chwilowo...
kosmiczny podróżniku... usłysz głos twojej tożsamości!

Vancouver
14 Aug. 2017

POKÓJ DAJĘ WAM



Chcesz szybko przebudzić ducha w sobie...
i co robisz?
Najczęściej, bierzesz się za otwieranie trzeciego oka,
naruszasz najwyższe terytoria duchowe... od razu chcesz Nirvany...
a później lejesz krokodyle łzy... bo nie umiesz zarządzać tymi królestwami...
i zamiast Nirvany masz w sercu ból i strach... i piekło na Ziemi.

Jeśli chcesz prawdziwie się przebudzić
... wprzódy poznaj siebie
i stwórz w swoim wnętrzu pokój
... a ty co robisz?
Od razu walczysz o pokój światowy...
jak możesz go wywalczyć skoro w tobie nie ma pokoju
... twoje serce lęka się i miota nieustannie.

Mówił nam Jezus:
"pokój daje wam, nie jak świat daje wam,
niech wasze serca się nie martwią i nie bójcie się".

Tak, tak... prawda stara jak świat,
zawalczmy wprzódy o pokój we własnym sercu,
a później rozciągajmy go niczym piękny obłok
coraz szerzej na świat.

Prawda stara jak świat...
jeśli uczynisz w swoim wnętrzu pokój,
niebo i ziemia będą z tobą w pokoju...
twój pokój w tobie to twoje spokojne sumienie...
bez tego nie osiągniesz wewnętrznej harmonii i spokoju...

porzuć niepokój i złość...
nie męcz duszy i ciała
wieczną bieganiną w poszukiwaniu szczęścia i spokoju...
to wszystko możesz znaleźć w swoim wnętrzu...
to twoja wewnętrzna prawda,
która została przysypana pożądaniami tego świata.

I kiedy nie znajdziesz pokoju we własnej duszy,
nie szukaj go w zewnętrznym świecie...
on nie jest poza twoim zasięgiem...
on jest w tobie!

Vancouver
15 Aug. 2017

BIAŁY KWIAT MAGNOLII



Często w naszym życiu dzieją się rzeczy,
których żadną siłą zatrzymać nie możemy...

i schowaj głęboko swoje wyrzuty sumienia,
że byłeś tak blisko... a zarazem tak daleko
aby zmienić ten okrutny los...

i wiem,
że te moje słowa nie uciszą twoich piorunów rozpaczy,
nie zahamują twojej fontanny łez...
twoje serce pękło na pół
i twoje życie zmieniło się w jednej chwili...

coś w tobie zostało złamane...
i nie możesz tego naprawić...
nie możesz zapomnieć
i musisz żyć z tą wielką dziurą w sercu...

i wielu ci mówi:
czas leczy wszystkie rany
ale nikt nie może doradzić
co w tej chwili powinieneś zrobić...?

I ja na to pytanie ci nie odpowiem...
ale wiem,
że nie możesz zbyt długo bez serca żyć...
musisz w smutku iść dalej przed siebie
ale zamknij drzwi rozpaczy,
nie pozwól jej zamieszkać w twoim domu...

i gorzka to świadomość,
że ktoś tak ważny dla ciebie opuścił ten świat...
za wcześnie dla niego na tą podróż...
trudno uwierzyć, że jego misja dobiegła tu końca...

i na nic zdadzą się moje słowa,
że wrócił do swojego Prawdziwego Domu...
ale mówi mi to ten biały kwiat magnolii,
który wykwitł ostatniej nocy przed moim oknem
niczym telegram z Nieba...
wczoraj jeszcze go tu nie było
i nie jest to jego pora kwitnienia...

ostatniej nocy kiedy usłyszałam twój krzyk rozpaczy
zapaliłam białą świecę, rozświetlałam Krzysiowi drogę w ciemności...
nie jesteście sami, chociaż to strasznie trudne zadanie... być dzisiaj z Wami...
z całą Waszą rodziną, której dom się zawalił i trudno go naprawić...
i gorzka to lekcja miłosierdzia, ale taka jest cena za naszą miłość.

Andrzejowi Szubertowi i Jego Rodzinie
wyrazy mojego współczucia z powodu ich wielkiej straty.

Vancouver
29 Aug. 2017

PALEC BOŻY



Kiedy w twoim życiu
Bóg jest twoim przewodnikiem
pozostawiasz po sobie świetliste ślady
a twoja myśl jest falą mądrości...

i pamiętajmy,
jesteśmy wspólną ludzką rodziną...
jesteśmy wszyscy wspólnie połączeni
i nie można nas rozdzielić...

jesteśmy jak te trzciny na wietrze
kołysani w tą samą stronę niezależnie od siły wiatru...
młodsze mocniej pochyla wiatr
ale stają prosto kiedy ten odchodzi...

zawsze przemija i opuszcza cię nawet największa burza,
która zabrała spokój z serca, potargała twoje uczucia...
i znowu napływają marzenia, które pilotują nas w życiu...
jesteśmy tutaj, aby się uczyć i wspierać... jeden drugiego...

i Bóg cię pilotuje...
bo to życie, które tu masz
to jego scenariusz...
nie było by cię tutaj bez Jego dotyku palca...

i nie możesz kontrolować wszystkich wydarzeń,
które ci się w życiu przytafią...
ale możesz decydować o własnych czynach
a twoje myśli to sieć twojego życia...

i tkasz ten swój dywan z różnokolorowych nici...
raz wplatasz w niego subtelne kwiaty
a innym razem ciężkie głazy...
i dojrzewasz z godziny na godzinę...

i stajesz się szlachetnym człowiekiem...
i umiesz już cierpieć w milczeniu...
i umiesz rozpoznawać wroga...
i umiesz pokonać każdą nutę strachu...

i przeplatasz to życie raz cierpieniem... drugi raz pociechą,
ponieważ te uczucia nie są oddzielone od nas...
żyją z nami aż do samej śmierci
i uczą nas oddzielania plew od ziaren...

i nie bój się życia i jego wyzwań...
i zawsze miej odwagę położyć kres staremu światu...
i rozpocznij nową przygodę
ale już poprzez mądrość, miłość, przyjaźń, współczucie...

i pamiętajmy...
to nie nasze długie lata życia świadczą o naszej wartości...
to nie lata tylko czyny...
i czasami przynosisz tu tylko miłość...

uczysz rodziców i przyjaciół pięknego uczucia
i czynisz ich życie cudowne, pełne radości...
i wyzwalasz westchnienia, łzy,
kiedy swoją miłością dotykasz innych...

i łap te chwile szczęścia... i nie pozwól
aby sparaliżowała cię nienawiść, która jest wrogiem miłości
to ona hamuje twoją miłość i gasi twoje życie...
miłość jest objawieniem Boga w człowieku...

życie, to potężny labirynt...
i trudno go przejść...
możesz być jego dobrym graczem lub bardzo złym...
ale jedno ci powiem... nie bądź w nim drapieżnikiem!

Vancouver
9 Sep. 2017

WIARA I RELIGIA



Wiara i religia...
to dwa całkiem różne wydarzenia,
które wywołują u ludzi najwięcej nieporozumień...
przynoszą wielki ból i cierpienia.

Wiara pochodzi z wnętrza...
jest to moja osobista ścieżka duchowa...
zaufanie mojej intuicji,
która prowadzi mnie przez życie niczym Anioł Stróż...

a do tego nie potrzeba żadnego kościoła...
w dodatku niektóre religie są tak wyrafinowane,
że rozmywają całą moją wewnętrzną wiarę,
wywołują obawy i strach nawet przed Bogiem...

a moja wiara wypływa prosto z mojego serca
i dla mnie jest ewangelią mojego życia
a jej główną odsłoną jest miłość...
i do tego nie potrzebuje żadnego kościoła.

Czemu odchodzę od swojej religii...
czemu coraz bardziej obcy stają się dla mie fanatycy religijni?

I wcale to nie wpływa ujemnie na mój kontakt z Bogiem...
nigdy tak mocno nie byłam z Nim związana...
ponieważ nikt wcześniej nie wyjaśnił mi tak dobrze Jego Natury
jak zrobiło to moje serce i ta Matka Intuicja, która mnie prowadzi.

Przyszedł czas
aby się obudzić i zadać sobie pytanie:
czy to religia sprawiła, że jestem dzieckiem Boga?
I wierzę, że wszyscy nimi jesteśmy
bez względu na naszą przynależność religijną...

to nie dlatego, że jesteśmy chrześcijanami i kochamy Jezusa
mamy specjalne prawa i przywileje u Boga...
tylko dlatego, że jako człowiek walczymy z kłamstwem, obłudą
i siejemy miłość we wszystkich zakamarkach Ziemi...
miłość, która służy wszystkim ludziom...
Bóg kocha nas wszystkich niezależnie od tego skąd człowiek pochodzi
i oczekuje tego samego od człowieka...
aby stał się podobny do Niego i ochraniał jeden drugiego...

moja religia to moja natura,
która wzbudza we mnie współczucie i miłość...
i biorę przykład z Boga...
On nie ma swojej religii...
w niebie nie brakuje niczego oprócz kościoła,
który często na tej ziemi stał się celą dla wielu ludzi...

moje przykazania
życzliwość dla drugiego człowieka
i jestem smutna kiedy nie umiem pomóc...
czynić wokół siebie dobro
i czuje się źle kiedy czynię złe rzeczy...

Vancouver
20 Sep. 2017

WIESŁAWA