MIECZ PRAWDY

DZISIEJSZY CZŁOWIEK

Kim on tak naprawdę jest?
Popatrz i zastanów się…
czy czasami ludzie nie są niewolnikami?
Oni zawsze nimi byli… i są nimi nadal…
ubrali ich tylko w białe rękawiczki, muszki i krawaty...
i dali markowe szmaty tym ważniejszym…
ale nadal są niewolnikami, kamieniem węgielnym naszego ludzkiego społeczeństwa.

I czym bardziej cywilizowany naród tym więcej niewolników posiada,
którzy pracują dla swoich panów,
a ilu z nich nawet nie podejrzewa, że są niewolnikami, też uważają się za panów...
i jak jeszcze w pocie czoła pracują dla swojej “demokracji”...
jak bardzo się starają o te swoje prawa człowieka.

Prawa człowieka są zakorzenione w ludzkiej naturze… miłości i wolności…
lecz, gdy ludzie są do czegoś zmuszani,
muszą poddać się systemowi władzy i demokracji,
mają marne wynagrodzenie, albo całkiem żyją na ulicy
(bo wmówiono im, że to jest ich wolność, chcą to tam żyją,
ale nikt tak naprawdę nie pyta, z jakiej przyczyny tam się znaleźli)...
to trudno to nazwać wolnością...

ci z ulicy to są też zwykli niewolnicy... tylko jeszcze z niższej klasy
i nikt z nimi nie chce rozmawiać, aby się nawet nie zhańbił ich cieniem…
tak, tak dayanici są wśród nas... przeganiani niczym śmierdzące i chore psy,
ale w imię demokracji nazywa się to wolnością człowieka,
tak sobie wybrał i tak sobie żyje.
NAPRAWDĘ?

Dayanita to nazwa człowieka, który żył kiedyś na świecie wolno i w miłości…
to były te ich naturalne prawa… które im siłą odebrano…
a że to był zbyt trudny materiał do obróbki...
wyjęto ich poza margines społeczny
i nie ważne za pomocą jakich metod wylądowali na tej pozycji.

Wszyscy jesteśmy manipulowani i kontrolowani “dla własnego dobra”,
włożeni pod opiekę psychologów i policji.
To są wielkie zasoby ludzi, abyś ty człowieku nie ujrzał światła w sobie,
bo jak go ujrzysz to dojrzysz i tą prawdę…
a jacy są z siebie dumni jedni i drudzy i jak wysoko cenią swoją pracę.

Ale ty człowieku musisz wiedzieć coś innego,
jesteś czymś więcej niż niewolnikiem i mięsem armatnim.
Człowieku masz umysł do poprawy,
a twoja dusza żebra u ciebie,
abyś ją wypuścił na wolność, jest twoim niewolnikiem…
lecz ona ma naturę dayanity
i wcześniej czy później urwie się z tego łańcucha... i wzniesie się do światła...
albo uśmierci ciało fizyczne, aby urwać się z tego kieratu.

Tobie wydaje się, że jesteś wolny,
ponieważ w dzisiejszym świecie nie zostałeś sprzedany na targu…
niestety jest jeszcze gorzej... każdego dnia sam siebie innym sprzedajesz
i musisz przyjąć każde warunki swoich panów…
nie tylko zlecenie o pracę i nazywasz się teraz wolnym robotnikiem na kontrakcie…
a niewolnik na kontrakcie musi pracować tak jak jego pan przykaże,
albo nie pracować i głodować... i zamarznąć na śmierć na ulicy...
i taka jest wolność jednego i drugiego.

Moi drodzy śmiejecie się z Murzynów czy z innych wolnych ludzi.
Murzyni nie pracują tak ciężko, mają więcej wakacji,
ale częściej chodzą głodni…
a ty wolny robotniku masz pod dostatkiem roboty,
zegarek przy swojej głowie i kartę zegarową…
i musisz mieć dobre wykształcenie i zapał do pracy,
a dostaniesz śmieciowego jedzenia i różnych zabawek pod dostatkiem…
ale jaki jesteś dumny z siebie, ze swoich osiągnięć...
i śmiejesz się z tych, jak ty mówisz czarnych murzynów,
czy z tych niedorajdów z ulicy...
ale ty nigdy nie masz pewności czy już jutro do nich nie dołączysz.

A teraz widzisz, czym jest wielkie zniewolenie?
Nie masz nawet prawa decydować o własnym ciele i losie własnych dzieci,
to już zostało postanowione zanim się każdy z nas urodził.
Masz w tej kwestii wolności parę wolnych kroków,
możesz wybrać dziecku imię… czy lekarza, który ci się podoba,
ale ten i tak zrobi swoje, to co mu system przykaże…
krótko mówiąc - on też jest niewolnikiem.

Człowieku niewolniku, ty sobie myślisz,
że w kościołach masz swoją wolność…
bo możesz wierzyć i podążać za prawami swojego boga…
ty myślisz, że uczenie się na pamięć
i powtarzanie tych samych słów, co nazywa się modlitwą
doprowadzi cię do Boga? Do Nirvany?

Możesz sobie tylko pomarzyć, to już mówiła otwarcie
nawet taka katolicka święta jak Teresa z Avila:
“Bóg oczekuje modlitwy z twojego otwartego umysłu i serca”...
i zastanów się, czymże jest religia państwa służebnego?

Zachęca nas do wspierania rządzących panów, którym służą,
podziwiania ich cnót... i wznoszenia hymnów pochwalnych...
a dla siebie masz tylko jedną wielką “cnotę”,
bijesz się nieustannie w piersi swoje
i na kolanach wypowiadasz słowa:
“moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”,
co automatycznie czyni z ciebie wolnego niewolnika...
a ty nieszczęśniku myślisz, że zdobywasz Niebo.

Tak moi mili wygląda dzisiaj (w wielkim skrócie) idea demokracji…
wychwalacie swój dobrobyt, walczycie o niego
i cieszycie się z tej kromki chleba,
która wam się słusznie należy
(bo ją wszyscy mamy zapewnioną od naszej Matki Ziemi)
i tej jałmużny jaką tam czasami dostaniecie,
kiedy wasze niezadowolenie już mocniej rośnie
i pan widzi, że musi wam czymś zatkać buzię…

nie możecie robić więcej niż nakazuje ci prawo niewolnika…
ale co ty człowieku jeden z drugim możesz o tym wiedzieć,
skoro się urodziłeś i zostałeś wychowany w mentalności niewolnika.

I ja też czuję to prawo nad sobą…
ja dobrze wiem, że takich słów nie wolno mi wypowiadać głośno…
narażam się nie tylko swoim panom… ale i ich niewolnikom…
ale ten, który tych słów nie rozumie jest po prostu głupcem…
a ten, kto je rozumie podnosi się ze stanu zdeptanego niewolnika
i zaczyna patrzeć we właściwym kierunku…

lecz musi się z tym liczyć, że skoro nie chce iść za swoim panem,
będzie biczowany lub zamknięty w więzieniu,
dopóki się nie podda… a jak się nie podda………
i tutaj te kropki zapełniajcie sobie własnymi słowami.

Namaste

Vancouver
24 Oct. 2019

WIESŁAWA