MIECZ PRAWDY

EH TE NASZE EMOCJE...



I tak to jakoś jest na tym świecie,
że emocje, które potrafią złamać nasze serce są tymi,
które nas wyleczą.
Cokolwiek myślimy o tych złych emocjach
potrafią być naszymi wspaniałymi lekarzami.

A człowiek... niestety,
co by o nim nie powiedział... jest emocjonalnym stworzeniem.
I każdy nawet ten święty
czasami ma nieodpartą chęć rozbić coś o ziemię.

Ale złe emocje jak gniew, nienawiść
możesz jeszcze oddalić od siebie... jak masz siłę woli?
Ale oddal tu od siebie miłość, współczucie
i co czujesz wówczas, gdy patrzysz na nędzę?
I jakie cierpienie dotyka twojego serca...
a może odwracasz oczy, zapominasz o problemie?

A może siadasz z boku i patrzysz na nędzę jako obserwator...
nawet ze smutkiem w oczach...
i będziesz spokojnie czekać... aż ta umrze z głodu?
A to wszystko emocje: miłość, miłosierdzie, smutek, gniew,
ale wszystko pokazuje ci drogę do światła
nawet kiedy ty nieustannie spadasz w ciemność.

Ludzie sobie myślą,
że tylko miłość jest pozytywną emocją...
ale i miłość też jest zmysłem...
w dodatku niewolnikiem twoich myśli.

I niestety nie możemy przemienić emocji... nawet tych złych,
jeśli pozostajemy bez ruchu...
chcesz czegoś dokonać w sobie,
musisz solidnie potrząsnąć swoim układem nerwowym.

I nie możemy być na łasce swoich emocji...
nawet miłość nie może dominować nad twoją duszą,
tylko te małe emocje, bez większego odpału
mogą być twoimi kapitanami przez życie...
to te małe pozwolą jechać ci dalej... w sposób przemyślany.

Ale pamiętaj,
czująca istota nie dokona wielkich rzeczy bez wielkich emocji...
nie stworzy wyjątkowej muzyki...
nie napisze pięknej poezji...
nie namaluje pięknego obrazu...
nie pokocha na śmierć i życie...

bo muzyka musi poczuć zmysły swojego mistrza...
bo poezja to język podniesiony do potęgi entej,
bywa nie tylko aksamitna ale i oprawiona w grubą skórę...
a piękny obraz to ten, który oddech zapiera.

I wielka miłość nie przechadza się na po dolinach,
wyfruwa na najwyższe szczyty...
i tam zbiera swoje żniwa.
Wszyscy artyści, mistycy to zbiorniki wielkich emocji.

Dlaczego mistycy?
To ci dopiero doświadczają dziwnych zdarzeń...
to ci pokazują rzeczy,
a ty ich ani nie zobaczysz... ani nie dotkniesz...
możesz je poczuć tylko sercem, jak je masz otwarte...

a ich emocje to tylko okno na nowy świat,
przez które dusza szybuje naprzód...
a mózg jest tylko fabryką emocji...
to już ucieczka od rzeczy zwykłych...
to zatracenie swojego "ja",
cała energia życiowa dąży do światła...
ale ciało nieustannie strąca ją w przepaść.

Lecz uwierzcie mi...
bardziej niebezpieczny jest człowiek,
który zracjonalizował wszystkie swoje emocje...
nawet Bóg mówi,
"tych ni gorących ni zimnych, pożuję, pożuje... i wypluję".

Vancouver
20 July 2019

WIESŁAWA