NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2016
(CZĘŚĆ 10)
LINK! DO CZĘŚCI 9

Poniżej przedstawiam moje nowe przemyślenia, które tworzą nową książkę pt. "Luźne duchowe przemyślenia", które mogą być traktowane jako pewnego rodzaju uzupełnienie książki "Myśli natchnione", ale na pewno nie jako jej kontynuacje (niektóre zagadnienia do pewnego stopnia mogą się powtarzać względem mojej pierwszej książki, ale na pewno będą ujęte w trochę innych słowach... będą tam również zupełnie nowe przemyślenia, których w książce "Myśli natchnione" nie znajdziecie). Czułem wewnętrzną potrzebę spisania moich dalszych przemyśleń, więc to zrobiłem. Życzę miłej lektury ;)

PS. Oczywiście znajdują się tutaj również moje doświadczenia (kolor zielony), które nie są powiązane z moją nową książką.

 

Luźne duchowe przemyślenia

Gdy wejdziesz w nowe postrzeganie staniesz się w pewnym sensie inną osobą... ale twój rdzeń nie zostanie naruszony, to twoje "zewnętrzne" struktury się rozpadną, te które ci przeszkadzały w dojściu do tego, kim faktycznie jesteś... one były przeszkodą w rozwinięciu twoich skrzydeł... ale teraz już twoje skrzydła się rozpostarły, twój umysł jest czysty i klarowny, nie ma w nim niepotrzebnych zakłóceń... twoje serce jest otwarte i zdolne do bezwarunkowej miłości, do pomocy, gdy wymaga tego sytuacja... więc nie bój się zrobić tego kroku ku oświeceniu, ku wolności... to krok w dobrym kierunku, który ukaże twoje prawdziwe boskie oblicze... oblicze, które jest zrobione z czystego Światła... to Światło cię tworzy, zawsze cię tworzyło, ale gdy człowiek jest "przysypany" niskowibracyjną energią nie może prawidłowo funkcjonować... zapomina o tym, kim faktycznie jest... zapomina o swojej prawdziwej naturze... o swoim prawdziwym pochodzeniu... o tym, że pochodzi z gwiazd, z dalekich głębin kosmosu, które wibrują wysoko... dużo wyżej niż obecne ziemskie "struktury"... dlatego ważne jest, aby osiągnąć swój stan równowagi, swój stan zjednoczenia z Bogiem, z naszym Stwórcą, z naszym Kosmicznym Odwiecznym Przyjacielem, który zawsze cierpliwie czeka, aż do Niego powrócimy, aż ponownie się z Nim zjednoczymy, abyśmy ponownie mogli widzieć, abyśmy ponownie mogli słyszeć, abyśmy ponownie mogli doświadczać stanu równowagi, w którym panuje miłość, pokój, harmonia i współczucie... w tym stanie nie brakuje nam empatii wobec bliźnich.

Niestety tej empatii brakuje ludziom żyjącym obecnie, dlatego tak ważne jest, abyśmy my ją rozwinęli na odpowiednim poziomie, abyśmy umieli współodczuwać, gdy ktoś cierpi i abyśmy umieli pomóc takiej osobie, gdy wymaga tego sytuacja... i należy również wiedzieć, że nie każdemu należy pomagać, nie każdy naszą pomoc powinien otrzymać... trzeba spytać się swojego serca czy powinniśmy w danej sytuacji ingerować i jeżeli nasze serce powie "TAK" to przystąpmy do działania... ale będą i sytuacje, w których nasze serce powie z pewnych przyczyn "NIE", wtedy należy taką osobę zostawić w spokoju.

Już nie raz próbowaliśmy pomagać osobom, które pomimo naszych wielokrotnych starań nie zmieniały swojego zachowania, po prostu chciały jedynie się wyżalić i doświadczyć pewnych emocji - ich niezrozumienie życia powoduje, że jedynie tarzają się w cierpieniu i dopóki ich umysł nie wskoczy na "wyższe oktawy zrozumienia" nie doznają ukojenia... dlatego Jezus mówił, aby nie rzucać pereł pod wieprze... nie każdy doceni nasze mądrości... a nawet ci, co je docenią nie koniecznie będą w stanie z nich skorzystać... po prostu niektórzy ludzie zbyt mocno żyją w Matrixie i nie są w stanie wyjść poza niego... ich specyficzne rozumowanie ich niewoli, przygniata ich do ziemi... do ziemi, która jest pełna cierpienia... nie umieją wyjść poza pewne schematy myślowe, aby wzlecieć ku gwiazdom, aby uwolnić się z pewnych niskowibracyjnych toków rozumowania.

Oczywiście na ogół warto powiedzieć kilka słów mądrości, ale gdy widzimy, że nasza mądrość nie jest doceniana i że ktoś nie robi z niej jakiegokolwiek użytku to nie ma sensu mówić dalej. Ludzie muszą być do pewnego stopnia otwarci na mądrość, jaką chcemy im przekazać... jeżeli tak nie jest może dojść między nami do konfliktu, który nikomu nie jest do niczego potrzebny... więc przede wszystkim skup się na swoim życiu i swojej misji... jak zobaczysz kogoś, kto mocniej poszukuje Boga odezwij się do niego, oświeć go kilkoma promykami mądrości... a jeżeli zobaczysz, że odpowiednio reaguje na przekazywane mu "Światło" daj mu go więcej... bądź hojny dla ludzi, którzy chcą słuchać i mają otwarte umysły i swoje serca... niech zostaną nakarmieni Światłem, którego mają niedosyt... niech się napoją, niech się najedzą, niech ich dusza się nasyci i niech wzrasta... nie ma powodu do trzymania dla siebie pewnych prawd, pewnych mądrości, gdy są ludzie, którzy chcą słuchać, którzy chcą "jeść" i "pić" to, co do nich mówimy... więc nakarmmy tych, którzy do nas przychodzą i proszą o strawę, wtedy razem będziemy wzrastać, my jako nauczyciel i oni jako uczniowie... i nie mówmy do ludzi z poziomu ego, bądźmy dla nich czystym światłem, boskim promieniem natchnienia, boską aktywacją w działaniu... niech ich dusze wzrastają... bo ich wzrost to również i nasz wzrost... to również lepszy świat, jaki powoli będzie się wyłaniać... a któż nie chce żyć w lepszym świecie? Wszyscy chcą... ale nie każdy o to walczy... o to najmocniej zabiegają prawdziwie duchowi ludzie, którym zależy na tym, aby ludzie wzrastali... dlatego swoje nauki dają za darmo... więc bierzmy z nich przykład i dzielmy się mądrością z tymi, którzy chcą słuchać... niech ludzie wzrastają i niech sami w przyszłości wydadzą plon, aby nasz świat zmieniał się na lepsze (napisane 17.12.2016).

Strefa komfortu i twój pierwszy krok

Ludzie czasami tak bardzo boją się wyjść ze swojej strefy komfortu, że będą w niej przebywać nawet wtedy, kiedy będą sobie ewidentnie tym szkodzić. Czasami po prostu trzeba zrobić ten pierwszy krok w nieznane, aby wyjść ze swojego kręgu cierpienia, którego większość osób nie chce opuścić z powodu swoich licznych obaw (lęków) przed większą zmianą w swoim życiu... ale jak wszyscy wiemy, aby coś osiągnąć czasem trzeba wejść na ścieżkę, na której początkowo możemy nie czuć się zbyt komfortowo (swobodnie)... nasz krok może być w pierwszych momentach chwiejny i niepewny... ale taki stan będzie trwał tylko do czasu, aż opanujemy potrzebne nam umiejętności i zdobędziemy potrzebną nam wiedzę, aby iść prostym i pewnym krokiem... i żadne "nieznane" nie jest już wtedy dla nas wyzwaniem, po prostu idziemy przed siebie i pokonujemy wszelkie przeszkody, jakie wyłaniają się na naszej drodze... ale aby wyruszyć w nieznane, trzeba zrobić ten pierwszy krok... gdy go nie zrobisz, twoje życie (twój los) może nigdy się nie odmienić na lepsze... więc odwagi, bądź pionierem i przetrzyj szlak dla siebie, a z czasem dostrzeżesz, że było warto (napisane 17.12.2016).


Kosmiczne promienie

Ci co będą się mocniej budzić będą doświadczać kosmicznych promieni, które będą wpadać w ich duchowe pola - są to duchowe energie, które służą do jeszcze mocniejszego pobudzenia i zasilenia osób, które zaczynają otwierać oczy na nową rzeczywistość... ich rolą jest podniesienie twojego duchowego poziomu na wyższy szczebel... więc jak zaczniesz ich doświadczać to nie opieraj się im... po prostu pozwól im ciebie wypełniać... dzięki temu twoja duchowa ewolucja znacznie przyśpieszy (napisane 17.12.2016).
 

Duchowe zanudzanie i twój rozkwit

Nie daj się zanudzić nudną duchową treścią... skup się na czymś, co faktycznie wprawi twoją duchową formę w wyższe wibracje... bo tylko odpowiednie pobudzenie jest w stanie wyprowadzić cię z pewnego rodzaju marazmu, w jakim możesz się znajdować... musisz zostać potrząśnięty, abyś mógł się jeszcze mocniej obudzić... potrząśnięty, a zarazem odpowiednio wypełniony duchową treścią, która będzie z tobą mocno rezonować oraz duchowymi promieniami, które będą zsyłane na ciebie z kosmosu, aby jeszcze mocniej cię pobudzić, abyś wyszedł ze swojej skorupy w pełni, abyś rozkwitł niczym piękny kwiat... więc stań się pięknym kwiatem... zrób to dla siebie, dla innych, dla wszystkich żyjących istot... ukaż swoją piękną duchową formę, zaprezentuj ją nam wszystkim... bądź pięknem, które będzie promieniować na wszystko wokół... niech zostaniemy wprowadzeni w zachwyt i niech sami zechcemy tacy być (napisane 17.12.2016).


Nie czuj się gorszy

Są różne teorie mówiące, że ludzie z niebieskimi oczami czy z odpowiednią grupą krwi są w pewien sposób lepsi od pozostałych, ale według mnie nie należy na to zwracać uwagi, szczególnie gdy sami nie należymy do tej grupy ludzi "wybranych", aby nie popaść w niepotrzebną depresję czy zniechęcenie - pamiętaj, że każdy z nas ma w sobie duszę, która pragnie ewoluować i nie każdy z nas jest na takim samym duchowym poziomie... mamy różną karmę, różne misje do wykonania na to wcielenie... ale o jednym trzeba pamiętać, że to po owocach zostajemy rozpoznani, a nie po kolorze oczu czy grupie krwi! Skup się całym sobą, aby przynosić Bogu dobre owoce, aby czynić świat lepszym miejscem do życia... i to definiuje ciebie, to czy podejmujesz jakieś działanie na rzecz lepszego świata, czy też nie... i to jest istotne, a nie kolor twoich oczu czy twoja grupa krwi... więc skup się na realnym tworzeniu dobra, a Bóg cię wywyższy bardziej niż się tego możesz spodziewać (napisane 17.12.2016).


Bez pracy nie ma kołaczy

Niestety, ale duchowość to nie tylko siedzenie w lotosie i wygrzewanie się na słońcu... duchowość to przede wszystkim ciężka praca na rzecz wszystkich żyjących istot. Pamiętaj, że sama praca się nie zrobi, a świat sam z siebie w magiczny sposób się nie przetransformuje, musimy włożyć w to pewien wysiłek, aby mu pomóc się przeobrazić do nowej formy. Nie należy czekać, aż ktoś za nas to zrobi, bo czekać i nic nie robić potrafi każdy. Jeżeli chcesz być faktycznie zmianą zakasaj rękawy i zacznij pracować, zrób ten trud, a zobaczysz, że pewnego dnia on się opłaci, bo dzięki twoim czynom wiele osób otworzy oczy i wejdzie w nową rzeczywistość automatycznie czyniąc nasz świat lepszym miejscem do życia (napisane 17.12.2016).


Każdy trybik ma swoją indywidualną rolę do odegrania

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś jedyny w swoim rodzaju? Że masz na tej planecie swoją indywidualną misję do wypełnienia? Czy wiesz, że twoje życie ma sens, pomimo że możesz czasem tego nie dostrzegać? Tak, to wszystko jest prawdą, jesteś istotnym trybikiem całości i, pomimo że czasem możesz w to wątpić tak faktycznie jest. Życie składa się z wielu zmiennych, a my jesteśmy mniejszymi lub większymi trybikami... i to od nas zależy czy kręcimy się w dobrą stronę czy w złą, czy kręcimy się szybko czy wolno... czasami musimy się dostosować do innych trybików, a czasami musimy przestawić nasz trybik w zupełnie inne miejsce, aby kręcił się w towarzystwie innych trybików niż dotychczas... życie cały czas się zmienia, nic nie stoi w miejscu... i my jako trybiki mamy w tym życiu swoją indywidualną rolę do odegrania i tylko i wyłącznie od nas będzie zależeć czy będzie ona odegrana właściwie, czy ze sporymi potknięciami... więc skup się i odegraj swoją rolę najlepiej jak umiesz, bo nasze życie nie trwa długo... warto wykorzystać dany nam czas na piękny wysokowibracyjny taniec, który pomaluje szarą rzeczywistość pięknymi kolorami (napisane 18.12.2016).
 

Boże dodaj mi sił

Boże, Ty jesteś Odwiecznym Światłem, Centrum Siły i Mocy... proszę Panie, dodaj mi sił, abym dał radę do samego końca wypełnić moje odgórnie zapisane przeznaczenie, abym miał siłę iść zawsze naprzód... a nawet jakbym upadł to abym miał siłę powstać i iść dalej... wspomóż mnie Panie swoją Mocą, swoim Blaskiem, swoją Wieczną Chwałą... ześlij na mnie swoje Energie, które mnie wzmocnią i pokrzepią... nakarm Panie moją duszę i napój moje energetyczne ciało... niech woda żywa krąży w moim krwiobiegu, niech mnie wzmacnia... natchnij mnie Panie mocniej Duchem Świętym, abym nie błądził w ciemności, abym zawsze wiedział dokąd mam iść i abym miał pewność, że idę we właściwym kierunku... niech na mojej głowie zawsze będzie Panie Twoja Energia, aby mnie prowadziła, aby mi rozświetlała drogę, aby żadna ciemność nie była dla mnie przeszkodą nie do pokonania... abym widział nadzieję w chwilach jej pozbawionej i abym zawsze pamiętał, że nie ma sytuacji bez wyjścia, gdyż Ty jesteś rozwiązaniem wszelkich ludzkich problemów (napisane 18.12.2016).


Skup się na faktycznym wzroście

Wiele osób sporo czyta o pozaziemskich cywilizacjach, "wyższych" czakrach czy gromadzi wiedzę, która nie daje faktycznego duchowego wzrostu... może owa wiedza powodować poszerzenie świadomości, ale również może powodować pewien zamęt, ponieważ nie wszystkie informacje podane w internecie są prawdziwe... dodatkowo wiele z tych informacji (np. odnośnie czakr) może odnosić się do poziomów znacznie przewyższających nasz obecny poziom... i należy również uważać, aby nie wtłaczać w swoją głowę informacji, które są dla nas zupełnie nieprzydatne... nie traćmy na to czasu... skupmy się na informacjach, które możemy w jakiś sposób wykorzystać, aby dzięki nim faktycznie wzrosnąć.

Niektórzy ludzie próbują wtłoczyć w swoją głowę jak najwięcej duchowej treści (wiedzy) i robią to tak intensywnie, że zapominają o tym, co jest faktycznie istotne... zapominają, że powinniśmy w pierwszej kolejności skupić się na utworzeniu solidnego duchowego połączenia z Bogiem. Gdy już je utworzymy, będziemy czerpać energię wprost ze Źródła (będziemy "podpięci" pod Boga), wtedy wiedza sama będzie się w nas pojawiać... nie będziemy mieli już problemów z rozpoznaniem co jest prawdą a co fałszem... nie będziemy inwestować naszego czasu w rzeczy mało istotne oraz nie będziemy fascynować się rzeczami, na które nie mamy wpływu... po prostu skupimy się na rzeczach, które każdego dnia będą powodować nasz duchowy wzrost... będziemy również rozumieć, że faktyczny wzrost nie znajduje się w książkach, których treść jest wyjątkowo trudna do zweryfikowania i zupełnie nas nie dotyczy... prawdziwy wzrost jest w codziennym osobistym kontakcie z Bogiem (jest to absolutny fundament, na którym buduje się wyższe pola duchowe).

Gdy każdego dnia skupiamy się na naszym Stwórcy Jego Energia się w nas wlewa i tworzy się między nami coraz to silniejsze duchowe połączenie, które jest faktycznie odczuwalne... zaczynamy odczuwać tą jedność, to "podpięcie" pod Wodę Życia, pod Wieczną Mądrość... i nie jest to chwilowe emocjonalne odczucie, to już jest stała relacja, która trwa i trwa... i będzie się ona z czasem jedynie pogłębiać... i odnajdujemy w tym połączeniu z Bogiem nasz spokój, ukojenie i pocieszenie... tak działa nasz Stwórca... my wyciągamy do Niego swoje ręce, a On nas obdarza swoją Energią Miłości, która nas oczyszcza i powoduje nasz rozkwit... i pewnego dnia wejdziemy w zupełnie inną rzeczywistość, której obecnie jeszcze nie widzimy (napisane 19.12.2016).


Twój indywidualny cel

Każdy z nas ma w życiu swój indywidualny cel do wypełnienia. Przeważnie tyczy się on spalenia jak największej ilości karmy... jedni mają jej więcej do spalenia a inni mniej... ale są też jednostki, które tej karmy (która ich "zniewala" i "pęta") praktycznie wcale nie posiadają i często tacy ludzie, jeżeli idą ścieżką duchową stają się mędrcami, filozofami, ludźmi, którzy przekazują wiedzę innym, którzy nie dbają już o swoje dobra, pragnienia tylko troszczą się o "zbawienie" świata... o to, aby poprzez własne czyny uczynić ten świat lepszym miejscem do życia, to staje się ich celem życiowym i misją do wypełnienia... takie jednostki w pewnym sensie składają się w ofierze za innych (chodzi tutaj o rezygnację z egoistycznego życia na rzecz niesienia pochodni prawdy)... i jeżeli będziemy mieli trochę szczęścia, to może takową osobę w swoim życiu poznamy... a może sami się takową jednostką w swoim czasie staniemy... któż to wie... wybór w sporej mierze zależy od ciebie... od twoich czynów (umiejętności spalania karmy, siania dobra) i twojego przeznaczenia (napisane 21.12.2016).


Naprawianie naszego DNA

Nasze DNA można naprawiać na kilka sposobów... jednym z nich jest medytacja, ale innym (o czym wiele osób zapomina) jest po prostu właściwe przeżywanie zdarzeń, jakie nas spotykają... bo te wszystkie zdarzenia są po to, abyśmy siebie naprawili, abyśmy poprzez właściwe reakcje i odpowiednie czyny "rozpuścili" w sobie "problem", który jest odpowiedzialny za brak naszego balansu... i jak wszyscy wiemy, nie ma przypadków... to, co do nas przychodzi służy naszemu dobru, służy naszemu wzrostowi... niestety wiele osób tego nie dostrzega i walczy z życiem, a zarazem nie daje sobie możliwości na wzrost... więc nie uciekaj od problemów, które masz na głowie, po prostu poświęć im trochę swojego czasu i je rozwiąż, a poczujesz automatycznie ulgę... i ta ulga nie tylko będzie na zewnątrz, ale będzie przede wszystkim w tobie... i oto właśnie chodzi, aby ulżyć sobie poprzez rozwiązanie problemu, a nie poprzez uciekanie przed nim... po prostu staw czoła temu, przed czym wciąż uciekasz, a w twoim życiu pojawi się błogi spokój (napisane 21.12.2016).
 

Nie uciekaj przed życiem

Wiedz, że życie nie chce cię zniszczyć, ono chce ci pomóc rozwinąć skrzydła... po prostu zjednocz się ze swoją mistyczną falą, jaka ciebie przez życie prowadzi... poczuj ją... zrób głęboki wdech... i wskocz na nią... i płyń... surfuj niczym wybitny surfer... bądź na jej szczycie... poczuj ten pęd, tą bryzę, te krople wody padające na twoją twarz... jesteś na swoim miejscu i nikt ani nic nie jest w stanie tego zmienić... jesteś tam, gdzie być powinieneś... po prostu płyń dalej i utrzymuj równowagę przez resztę swoich ziemskich dni (napisane 21.12.2016).
 

Walka "czerni" z "bielą" i pełna świadomość

28.12.2016 o 7:02 miałem sen, w którym biegłem przez pewien las (nie jest to początek snu) i po lewej stronie przy ulicy zauważyłem jak zaczyna się walka ludzi w czarnych strojach z ludźmi w białych strojach... szybko tam podbiegłem i stanąłem po stronie ludzi w białych strojach... kilku ludzi w czarnych strojach pokonaliśmy, ale w tym samym czasie kilku ludzi w białych strojach poległo (walka była zacięta)... i po chwili osoba w białym stroju wzięła mnie na barana i zaczęła ze mną uciekać wzdłuż ulicy (która była "pochylona" lekko w dół)... byliśmy ścigani... po chwili kilku z naszych zostało pokonanych (którzy również z nami uciekali)... ja w tym czasie zastrzeliłem kilku "czarnych"... po pewnej chwili takiej strzelaniny miałem wrażenie, że zostaliśmy sami... po kolejnych kilku chwilach uciekania mój towarzysz mnie zsadził i zostawił na owej ulicy biegnąc gdzieś w bok... ja szybko pobiegłem przed siebie i schowałem się jakby za pewną skarpą... nikt mnie nie gonił... było "czysto"... i po chwili zyskałem pełną świadomość tego, że śnię... i stało się to zupełnie naturalnie, nie było to z mojej strony ani planowane ani w jakikolwiek sposób wymuszone... stało się dokładnie to samo co 13.12.2016... sen potrwał jeszcze kilka sekund i mnie wybudziło.
 

Strach przed śmiercią

Nie bój się śmierci... szczególnie gdy ta ma przyjść do nas w naturalny sposób... śmierć jest jedynie przejściem na drugą stronę, po której jest dalsze nasze życie... ale pamiętaj, twoja dusza musi być czysta... tylko wtedy przejście będzie dla nas w pełni korzystne... więc zadbaj o swoją czystość duszy już teraz... nie zwlekaj z tym ani chwili dłużej... nigdy nie wiemy, kiedy zostaniemy z tej Ziemi zabrani... może być to za rok, za 10 lat, albo za 10 minut... dlatego przeproś ludzi, których skrzywdziłeś... podaj rękę tym, którzy się ciebie boją... twoja dusza musi być czysta... nie zabieraj nierozwiązanych spraw na drugą stronę, bo tam ich nie oczyścisz... nie twórz sobie na siłę kolejnego wcielenia... staraj się mieć czyste sumienie, bo tylko takie daje ci możliwość wejścia do pięknego królestwa, które znajduje się po drugiej stronie lustra (napisane 28.12.2016).
 

Nie bój się ponownie narodzić w ciele fizycznym

Ludzie, którzy boją się, że mogliby ponownie się narodzić w ciele fizycznym nie są obecnie wystarczająco mocno zbalansowani. Wiadomo, że naszym życiowym celem jest spalenie karmy i niewracanie już więcej do strefy fizycznej, gdyż jest tu sporo cierpienia, jakiego nie doświadczymy po drugiej (bardziej eterycznej) stronie... ale czy faktycznie jest tutaj aż tak wiele cierpienia? Czy my przypadkiem sami nie odpowiadamy za większość owego cierpienia w naszym życiu? W mojej ocenie tak właśnie jest... a co więcej przebywanie na Ziemi jest wspaniałym sposobem na nasz wzrost, na naszą głębszą ewolucję... to właśnie w sferze fizycznej mamy możliwość spalenia naszej karmy i rozwiązania naszych nierozwiązanych dotychczas problemów (przywiązań), które sprawiają, że ciągle tu powracamy... inaczej mówiąc życie na Ziemi to wielka okazja, to dar, którego ludzie często nie doceniają... mówią, że cierpią, że się boją, że są atakowani i zniewalani z każdej strony... ale czy jest tak faktycznie? Wiadomo, że karma może być bolesna, ale czy gdy ona na nas "spada", to czy my zawsze reagujemy w odpowiedni sposób? A może to my sami poprzez nasz umysł (nasze myśli) wpędzamy się w zły nastrój? Może po prostu nie umiemy się cieszyć chwilą... może po prostu nie rozumiemy życia, nie rozumiemy, dlaczego coś się dzieje, dlaczego to czy tamto się nam przytrafia... nie umiemy zaakceptować otaczającej nas rzeczywistości, tego jak się sprawy faktycznie mają, tego co wchodzi do naszego życia (co się w nim pojawia)... chcielibyśmy, aby nasz życie wyglądało inaczej... wiecznie oczekujemy czegoś lepszego... ciągle narzekamy, że nasze życie nie wygląda tak jak sobie to wymarzyliśmy... ale jeżeli tak właśnie czynisz to wiedz, że kompletnie nie rozumiesz życia, nie rozumiesz, po co tu jesteś i co masz tutaj do wykonania (zrobienia)... żyjesz wciąż w głębokiej nieświadomości... i czeka cię jeszcze nie jedna życiowa lekcja i trud, aby twoje oczy mogły być otworzone... aby twój umysł był w stanie poszerzyć swoje horyzonty postrzegania i aby weszło w twoje życie nowe zrozumienie, które sprawi, że większość cierpienia w twoim życiu po prostu zniknie... nie koniecznie nastąpi to z dnia na dzień... ale im więcej będzie w nas zrozumienia życia i akceptacji otaczającej nas rzeczywistości (szczególnie tej, na którą nie mamy wpływu i której nie możemy zmienić), tym mniej cierpienia będziemy doświadczać... więc otwórz oczy, ustaw umysł na odpowiednie zrozumienie i postrzeganie, otwórz swoje serce, a któregoś dnia zrozumiesz... i twoje życie się odmieni... a raczej odmienisz się ty, gdyż nie będziesz już walczyć z życiem, lecz będziesz płynąć z jego naturalnym prądem (nurtem) (napisane 29.12.2016).


Obudź się ze swojego snu

Już czas, abyś się obudził... abyś usłyszał wewnętrzne wołanie... abyś otworzył oczy i wszedł w nową rzeczywistość... abyś posiadł nowe postrzeganie... abyś był wypełniony zrozumieniem i abyś umiał kroczyć przez życie pewnym krokiem... już wystarczająco długo spałeś... nie ma już więcej na to czasu... sen się kończy, a my się budzimy... i robimy ten krok w nową rzeczywistość... przechodzimy przez mgłę iluzji i niewiedzy... i uświadamiamy sobie, że żyliśmy w kłamstwie... że byliśmy wypełnieni tabletkami nasennymi... ale już więcej ich nie potrzebujemy... teraz będziemy czujni... bo już nie chcemy więcej spać... teraz czas na Prawdę... czas na życie... czas na doświadczenie... i czas na poznanie Źródła oraz wielu innych odpowiedzi, których tak mocno poszukiwaliśmy... skąd przybywamy... kim jesteśmy... co tutaj robimy... dlaczego tak długo spaliśmy? Pobudka... to ten dzień... dzień głębszego przebudzenia... głębszego rozpoznania natury rzeczywistości... to dzień głębszego zanurkowania w Prawdzie... w życiu samym w sobie... czy to czujesz? I czy słyszysz tą pieśń... pieśń, która gra w twoim wnętrzu... skąd ona się tam wzięła? Wcześniej jej tam nie było, ale teraz już jest... i gra coraz to głośniej... jakby flet... czy kryształowe misy... co to jest... to Prawda... to Prawda do ciebie przemawia... i budzi cię coraz mocniej... mówi, abyś wstał... abyś rozprostował kości... więc podnieś głowę... i idź... idź do przodu i już więcej nie zasypiaj... czas się obudzić i podążyć za swoim wewnętrznym głosem... za swoją wewnętrzną muzyką, którą każdy z nas ma w siebie wkomponowaną (napisane 29.12.2016).


Skup się na rzeczach istotnych

Czasami bardzo emocjonujemy się wydarzeniami, które zupełnie nas nie dotyczą... co więcej tych wydarzeń nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zmienić ani w tej chwili, ani w dużo dalszej przyszłości... nasz wpływ na nie jest całkowicie zerowy... emocjonowanie się tego typu rzeczami jedynie odciąga naszą uwagę od faktycznego efektywnego działania na rzecz realnych (a nie iluzorycznych) zmian (wiele osób krzyczy, gdy pewne rzeczy się dzieją, ale zupełnie nic z tego nie wynika)... więc jeżeli już w coś inwestujemy swój czas to niech to chociaż będzie jakąś małą zmianą dla kogokolwiek, niech to w jakiś sposób się opłaci... nie dajmy się wciągać w dyskusje i wydarzenia, przy których jesteśmy absolutnie bezradni... ale skupmy się za to na rzeczach, które możemy zasilić swoją energią, postawą, słowem i czynem, aby wzrastały i w swoim czasie wydały sowity plon... wtedy będziemy czuli w sobie moc (a nie frustrację)... i gdy ją odpowiednio ukierunkujemy będziemy mogli dokonywać realnych zmian na lepsze (napisane 29.12.2016).

LINK! do dalszych doświadczeń w 2017 roku!

Dobry Samarytanin