NATURALNE LECZENIE

JAK OCZYSZCZAĆ WODĘ

Jak to jest z wodą i kamieniami szlachetnymi?

Kiedy umieszczamy kamienie szlachetne w wodzie do picia, energia kryształów restrukturyzuje wodę, ładuję ją jonami ujemnymi. Woda przyjmuje właściwości kryształów i w zależności od kamieni szlachetnych wpływa energetycznie na nasze ciało. Oczywiście należy dobrze przyjrzeć się kamieniom, które wkładamy do tej wody, ponieważ nie wszystkie mogą mieć dobroczynne skutki i nie wszystkie mogą nam w równym stopniu służyć, chociaż inna osoba będzie z nich zadowolona. Tak jak wszystko, co jednej osobie służy drugiej niekoniecznie, toteż użyjmy swojej wewnętrznej mądrości i zbadajmy, co jest dla nas dobre.

Można wybrać różne kamienie do uzdatniania wody i nie tylko... np. można kamienie szlachetne rozkładać w swoim środowisku i one będą nam je oczyszczać.
Teraz skupmy się na restrukturyzowaniu wody. Można ją faszerować różnymi kamieniami i co z tego wychodzi? Dostarczamy wodzie różnej informacji w zależności od kamieni lub innych czynników.

Często sama zalecam ludziom np. chorym na raka picie wody strukturyzowanej różowym kryształem. Tym, którzy mają problemy np. z alkoholem zalecam ametyst. Wystarczy do pojemnika z wodą wrzucić parę takich kryształów (np. różowy kwarc, ametyst itd) specjalnie oczyszczonych… zanim je włożymy do wody, należy kamienie do tego przeznaczone oczyszczać 7 dni w wodzie z solą, następnie przepłukać je najlepiej w źródlanej wodzie, a następnie wrzucić do naczynia z wodą i trzymać około 4 godzin, najlepiej na słońcu (np. na słonecznym parapecie). Woda, do której kamienie wkładamy, również może być programowana według własnych potrzeb… błogosławimy ją i nadajemy jej swoją miłością i intencją (np. dla dobrego zdrowia) swoich mocy… i uwierzcie mi, taka woda da się zaprogramować, tylko trzeba to uczynić poważnie, a nie robić sobie z tego żarty. Ta sama woda inaczej strukturyzowana inaczej zadziała. Trzeba tylko znaleźć swoje kamienie na daną potrzebę i tu fajnie zabawić się jest w dobrą wróżkę… wprzódy poznać moc kryształu, co on sobą niesie, co on daje ludziom, na co, komu i jak służy... i nie bójcie się być takimi wróżkami, chociaż dzisiaj w świecie nauki brzmi to mało poważnie, ale uwierzcie mi, że to czasami działa bardziej poważnie niż te wszystkie naukowe zdrowotne pomoce.

Osobiście mamy przypisane sobie kamienie z urodzenia, dodatkowo możemy używać np. różowych kamieni na wszystko i dla wszystkich… różowy kwarc jest doskonały, ponieważ jest to kamień miłości, a miłość jest lekarstwem na wszystkie choroby. Tylko pamiętajmy, zanim wrzucimy taki kamień do swojej wody, wprzódy go oczyszczamy, błogosławimy, modlimy się… szczególnie kiedy ten kamień po raz pierwszy przychodzi do nas i nie wiemy, skąd przybywa i kto miał go wcześniej w swoich rękach, rozbijamy te stare energie i programujemy je do naszych celów... po 7 dniowym oczyszczeniu w wodzie z solą kładziemy taki kamień na dłoni i programujemy na własne potrzeby - to jest ta biała magia, która naprawdę działa… i nie bójmy się bawić w dobre wróżki… skoro to służy naszemu zdrowiu i lepszemu życiu. Trzeba tylko poznać świat energii.

Jak wspomniałam wcześniej, naczynie z wodą należy postawić na słonecznym parapecie, jeśli takiego nie mamy, postawmy w innym miejscu (widnym)… to światło w połączeniu z naturalnymi kamieniami czyni cuda. Kamienie szlachetne dobrze jest przykładać na ciało, nie tylko w czasie choroby, świetnie oczyszcza nasze słabe energetyczne punkty. Dawniej używano biżuterię, nie nosiło się jej tylko dla ozdoby, ale w celu ochrony np. w starożytnym Babilonie, Egipcie, Grecji mieli bardzo dużo ozdób z kamieni szlachetnych… na wszystkie choroby i inne “czary” np. w celu ochrony przed złem (turkus, lapis lazuli)... “szlifowali” kamieniami własne mózgi (np. diamentem, kiedy mieli problemy z pamięcią) - świetnie do tego nadawała się biżuteria, która wspaniale wzmacniała pola energetyczne, w tym w mózgu. Inne kamienie, takie jak: granat, rubin regulują problemy z krwią. Zielone kamienie są doskonałe na problemy z sercem. Żółte z brzuchem itd. Używając kamieni w ten sposób, musimy posługiwać się kolorami czakr i kamieni, kolor czakry podrzuca nam jaki kamień i na jaki problem najlepiej użyć, jeśli czujemy, że z danym organem jest coś nie tak… toteż dobrze jest już dzisiaj poznać działanie czakr, aby sobie pomóc, np. z bólem głowy, wtedy sięgamy po biały kryształ i masujemy miejsce, które boli, a nie sięgamy po tabletki.

Białe kryształy są wspaniałe, można ich używać w każdym przypadku, rozbijają negatywne energie (choroby), można masować każdy ból na ciele… tylko zasada, nie przemasować, nie przedobrzyć, wszystko wymaga równowagi.

Na stronie mamy informacje o kamieniach naturalnych. Można z grubsza zapoznać się, poszerzyć swoją wiedzę (LINK!). Osobiście mam dużo kamieni szlachetnych i obszerną encyklopedię o nich, kto chce mocniej zainteresować się tą wiedzą, też powinien ją nabyć, ponieważ mamy niezliczoną ilość kamieni szlachetnych i ciężko tą całą wiedzę utrzymać w głowie. Dobrze jest też używać wartościowej biżuterii i do tego też potrzebna jest wiedza. Na pewno biżuteria nie zaszkodzi, a może tylko pomóc.

Sięgajmy głębiej po wiedzę “czarownic” i “wiedźm”, bo tam jest ukryta głęboka mądrość o naszym życiu i tym wspólnym połączeniu ze wszystkim, co nam daje Natura. Czas tą wiedzę odnowić i zachować dla pokoleń, a nie tak jak z jakiegoś powodu w Górach Świętokrzyskich ostatnimi czasy, wywalono nam z tego regionu godło prastarej czarownicy na miotle, bo się duchownym z Łysej Góry nagle jej wizerunek przestał podobać… tak mi się wydaje, że to wszystko poszło z powodu odnawiania się naszego kultu słowiańskiego i starych pogańskich zwyczajów, które zawsze ratowały ludziom zdrowie i życie… i ludziom żyło się lepiej, toteż opaci postanowili starą wysłużoną czarownicę zastąpić symbolami katolickimi, które podobno są starsze w naszej tradycji niż nasza stara wysłużona czarownica w tamtym rejonie. Takim sposobem i mnie eksmitowali z Łysej Góry, ponieważ jest to miejsce mojego rodzinnego domu i moich dziadów. Trochę to śmieszne, ale prawdziwe…
ale MY “czarownice” nie dajmy się, korzystajmy z naszych dobrodziejstw natury, z kamieni szlachetnych i nieśmiertelnych ziół, bo są tak samo stare, niezastąpione, jak i my kobiety, które od zawsze trzymały te tajne sekrety w swoich rękach i jak widać to nasz wielki proceder, który popełniamy: zbieramy zioła, kamienie szlachetne i przekształcamy przy słońcu i księżycu na cudowne uzdrawiające energie… nie bójmy się tej wiedzy, nie dajmy jej doszczętnie wykorzenić. Popełniajmy dalej te procedery. Pamiętajmy, to Natura nam je dała… i stworzyła całe życie przy pomocy Słońca i Księżyca… to w ciemności kiełkuje ziarno, nawet ludzkie, schowane w łonie kobiety… i wzrasta w Słońcu, bez którego nie ma życia.

A teraz napiszę kilka słów o szungicie - to rzadki minerał, który ma fioletowy odcień, uważany jest za pozytywny, chroni przed negatywnymi energiami (łagodzi stresy, wszystkie zmartwienia, uzdrawia, pomaga przebaczyć). Z racji fioletowego odcienia wnosi w nas energie duchowe i bezwarunkową miłość, nasyca ciało światłem… więc podobnie będzie restrukturyzował wodę.

W tym miejscu aż się prosi, aby napisać o innym dodatku do wody, jakim jest sól. To nie jest nowa moda na zdrowie, ale stara recepta na życie. Wspomaga naturalną zdolność organizmu, reguluje go i leczy, ponieważ po łacinie “sol” to słońce, więc jakże może być szkodliwa?

Warunek - trzeba używać zdrowej soli, ale dzisiaj to już wyzwanie… sól dzisiaj, ta obrabiana, tylko psują nam to zdrowie. Poddana tej dzisiejszej obróbce, to produkcja martwej soli, a nawet bardzo szkodliwej dla zdrowia. Można w niej znaleźć nawet tlenek glinu… a to już zaburzenia neurologiczne i inne zdrowotne np. osłabienie naczyń krwionośnych, problemy z nadciśnieniem tętniczym, tętniaki, uszkodzenie oczu, ryzyko udarów. Natomiast nierafinowana sól jest dobra dla nas wszystkich. Pomaga zrównoważyć poziom cukru we krwi, utrzymać mocne kości, regulować metabolizm, wzmacnia układ odpornościowy i wiele innych. Po spożyciu dobrej soli z wodą taka mikstura przesyła sygnały elektryczne między komórkami i pomaga nerkom w utrzymaniu płynów. I to nie jest nowa receptura, o której świat dopiero się dowiedział, sól to jest najstarsze lekarstwo na świecie. To nasze wielkie dobrodziejstwo. Przede wszystkim aktywuje gruczoły ślinowe w jamie ustnej, co pomaga w trawieniu, stymulowaniu kwasu solnego i pobudza enzym trawienia białek, które pomagają rozbijać żywność.

Toteż rano, kiedy zaczynamy dzień, dobrze jest wypić ciepłą słoną wodę. Pomoże rozwiązać nam wiele problemów i utrzymać nasze ciało zdrowe; likwiduje stany zapalne… wystarczy wypić przed śniadaniem jedną szklankę dobrze ciepłej wody z ¼ łyżeczką dobrej soli.
Inną dobrą receptą na taką ciepłą solankową wodę, są kompresy na chore miejsca (1 szklanka wody i 1 łyżeczka dobrej soli). Taki solankowy kompres pomoże leczyć trudno gojące się rany, nawet gangreny i guzy nowotworowe.

Picie solankowej wody złagodzi stres i usunie bezsenność. Ciepła woda z solą podnosi poziom oksytocyny, która przynosi spokój i relaks. Jest wspaniałym naturalnym detoksem, wypłukuje odpady i toksyny. Dobrze jest myć ciało w słonej wodzie… toteż nie żałujmy pieniędzy na dobrą sól, bo dobra sól to samo nasze zdrowie.

Vancouver
16 Feb. 2020

WIESŁAWA